Tuesday, November 25, 2008

Dodge Avenger

Znajomemu znajomego wysiadl samochod. Nie wiadomo co sie stalo. Silnik dzialal, ale auto nie chcialo ruszyc, wydawalo z siebie tylko zlowieszcze stuki. Znajomy znajomego stwierdzil, ze jesli nie da sie go naprawic, to odda je na zlomowisko, tak ma juz dosyc tego grata.
Dodge Avenger odmowil posluszenstwa na srodku ulicy, trzeba wiec bylo go odholowac. Postanowilismy pomoc biednemu w potrzebie i zadzwonilismy po AAA.
Przyjechal ten sam pan, ktory dwa miesiace temu pomagal nam przy historii z hydrantem (http://ps-usa.blog.onet.pl/2,ID342321798,index.html). Zaczepil o wahacz dwa lancuchy, wciagnal auto na platforme.
Pan ruszyl. My (ja, Maz, znajomy i znajomy znajomego), w naszym aucie, za nim. Przejezdzamy przez tory kolejowe. Laweta podskakuje na nierownosciach, wskutek czego Dodge spada do polowy, tak, ze tylne kola wisza w powietrzu. Znajomy znajomego wydaje okrzyk radosci: jesli auto spadnie calkowicie i mocno sie zniszczy, ubezpieczenie wyplaci mu spora sume pieniedzy.
Laweta zatrzymuje sie, my rowniez. Wysiadamy z samochodu i udajemy sie na ogledziny.
Okazalo sie, ze samochod nie chcial ruszyc z miejsca, poniewaz zlamal sie w nim przedni wahacz. Z tego samego powodu zsunal sie z platformy.
Pan od lawety wciaga auto spowrotem na platforme, i, zabezpieczywszy je z tylu lancuchami, rusza w dalsza droge. My za nim.
Docieramy na miejsce. Dodge rowniez, w jednym kawalku.
Znajomy znajomego jest niepocieszony.

Sunday, November 23, 2008

Miekkie lapki- update

Wyglada na to, ze byl to doskonaly pomysl. Teraz, gdy kotka probuje drapac, jej pazury po prostu sie slizgaja i nie dochodzi do poszarpania drapanej powierzchni. Rowniez zabawa stala sie bezbolesna, a kiedy Pom- Pom siedzi mi na brzuchu i "depcze", odczuwam tylko przyjemny masaz.
Jednak Amerykanie wiedza co robia.

Saturday, November 22, 2008

Miekkie lapki

Patrzac na rozpruta przez kotke kanape zastanawialam sie nad nowymi sposobami, jakimi moznaby powstrzymac uparte zwierze od drapania. Na prozno. Do tej pory nic nie pomagalo: ani krzyk, ani klaskanie, ani psikanie woda. Odpazurzanie nie wchodzi w gre: uwazam to za okrutne i nigdy nie zrobilabym zwierzeciu czegos takiego.
W poniedzialek znalazlam http://softpaws.com/ .

Tylko w USA mozesz zakupic tipsy dla twojego kota w calej gamie kolorow i wyjatkowo niskiej cenie.

Dzis przyszla do mnie przesylka ze slicznymi, rozowymi pazurkami. Bede donosic na biezaco jak sie sprawuja.

Thursday, November 20, 2008

Mam meza aniola

- Kochanie, kup sobie nowa torebke- mowi Maz i caluje mnie czule przed pojsciem do pracy.

Poslubilam wlasciwego mezczyzne.

Tuesday, November 18, 2008

Rok zmian

Nie spodziewalam sie, ze rok 2008 przyniesie tyle niespodzianek, zmian i nowych doswiadczen.

Kilka tygodni temu przypatrywalam sie M., jedzacej z upodobaniem drugiego z kolei wielkiego ogorka w occie winnym. Zazartowalam wtedy, ze moze jest w ciazy, stad ten apetyt. Smialysmy sie wtedy obie do rozpuku.

Tydzien temu okazalo sie, ku mojemu i M. bezbrzeznemu zdumieniu, ze moja przyjaciolka bedzie miala dziecko.

Pierwszy raz obserwuje bliska mi kobiete, ktora jest w ciazy. Z ciekawoscia i fascynacja slucham wiec opowiesci M. o jej odczuciach, przezyciach, obawach i lekach, ale i o ekscytacji i wielkiej radosci. Jest dzielna. Gdybym ja znalazla sie w takiej sytuacji, to pomimo, iz jestem 26- letnia mezatka, bylabym jeszcze bardziej przerazona.
Tak wiele sie zmieni. Gdybym nawet nie wyjechala do Californi, to i tak wszystko byloby inne.
Skoncza sie poranne spotkania "na kawe", lunche, ktore trwaja 2 godziny a potem naturalnie przechodza w dlugie rozmowy, zakupy i calonocne przesiadywania przy filmach i popcornie. M. zaczyna zupelnie nowe zycie. Nie wolno jej legalnie napic sie alkoholu (ma tylko 19 lat), ale zycie uczynilo ja matka.
M. cieszy sie, ze przez najblizszy miesiac (do mojej przeprowadzki) bedzie mogla dzielic sie ze mna swoimi przezyciami. Ja rowniez chce byc przy niej, chce jej pomoc, gdy tego potrzebuje. Chce trzymac ja za reke, gdy sie boi i ocierac jej lzy gdy placze. Chce cieszyc sie z nia i obserwowac jak sie zmienia (ostatnio pokazywalysmy sobie nawzajem rozstepy na piersiach, jak dwie wariatki).
Chyba wreszcie doswiadczam prawdziwej przyjazni.
Nie mam wyksztalconego instynktu macierzynskiego, obce jest mi "tiu tianie" i "gu ganie" nad niemowleciem. Ja chce po prostu byc z nia, dla niej, przy niej, pomimo, iz to, przez co przechodzi, jest dla mnie kompletnie obce. Wiem, ze ona rowniez tego potrzebuje. Mam nadzieje, ze uda mi sie to, pomimo odleglosci, ktora bedzie nas dzielila.

Sunday, November 16, 2008

... sprobuje jednak znalezc jakies pozytywy obecnej sytuacji...

W Californi rosna palmy.
W Californi rosna pomarancze.
W Californi gubernatorem jest Arnold Schwarzenegger, ktory ponoc dobrze nia zarzadza, i ktory, pomimo uplywu czasu, wciaz wyglada calkiem apetycznie. Fajnie jest miec atrakcyjnego gubernatora.
W Californi (jesli mamy odpowiednie papiery) mozemy legalnie zakupic ziolo.
W Californi mozemy o 3 nad ranem nabyc 10 roznych rodzajow ciastek, chinszczyzne na wynos lub telewizor plazmowy (jesli tylko mamy takie zyczenie).
W Californi jest Hollywood. Przy odrobinie szczescia mozemy spotkac jakas znana osobistosc.
W Californi prawie kazdy ma dom z basenem. Moze my nie wprowadzimy sie do jednego z nich, ale jestem pewna, ze bedziemy miec mnostwo znajomych, ktorzy maja dom z basenem.
W Californi w marcu mozna jezdzic na snowboardzie w bikini.
Moze w Californi naucze sie surfowac?

Friday, November 14, 2008

Czarno to widze

California jest dla wszystkich krajem wiecznej szczesliwosci. Tamrosna palmy i pomarancze, niebo jest zawsze niebieskie, mozna chodzic wletnich sukienkach caly rok.

Dla mnie California to smog, ktory kompletnie zaslania piekne gory.
Dla mnie California to korki, w ktorych trzeba stac godzinami. Nienawidze korkow. Nienawidze spowodowanej nimi straty czasu.
Dla mnie California to przerazajace 10- pasmowe autostrady, po ktorychludzie jezdza w szalonym tempie i z niesamowita dynamika. Nie wyobrazamsobie prowadzic samochodu bez stluczki.
Dla mnie California to wszechobecni, nie mowiacy po angielsku Meksykanie. Szczyt ignorancji.
Dla mnie California to plaskie przestrzenie, upal, stojace powietrze, zapach wynajetego samochodu.

Wiem,ze przesadzam. Wiem, ze posiadam wyjatkowa zdolnosc adaptacji. Wiem, zepo miesiacu od przeprowadzki bede szczesliwa jak skowronek.

Ale na razie musze sobie ponarzekac. Mysl o opuszczeniu F., Iowa,miasteczka, w ktorym znalazlam swoje miejsce na ziemi i wspanialychprzyjaciol, sprawia, ze mam lzy w oczach.

Wednesday, November 12, 2008

Znowu zmiany

Za co kocham moje male miasteczko?

Tutaj poznalam M., moja przyjaciolke. Doskonale sie z nia czuje, roznica wieku miedzy nami zupelnie nie ma znaczenia.
Tutaj poznalam MF., mame M.. Stala mi sie bardzo bliska. Bardzo lubie z nia rozmawiac. Lubie jej poczucie humoru i jej meza, GF., ktory uosabia wszystko, co chcialabym osiagnac w zyciu: ma piekny dom, jest znanym grafikiem komputerowym i swietnym muzykiem. MF. swietnie piecze i gotuje. Co srode rano spotykamy sie u niej w domu, pijemy kawe, jemy nalesniki, ktore upiekla, albo muffiny, lub inne pysznosci... Rozmawiamy, ogladamy zdjecia, zwierzamy sie sobie.
Tutaj poznalam B., szefa Meza, ojca M.. B. potrafi dostrzec w ludziach potencjal, udziela dobrych rad, pracuje ciezko i duzo, ale kiedy sie bawi- to bawi sie na calego w mysl zasady "I work hard, I party hard". Ma piekny dom i kino w piwnicy. Robi swietnego kurczaka z sosem mojo.
M., MF., GF. i B. sa dla mnie jak rodzina.
Tutaj poznalam D., z ktorym co poniedzialek gramy i spiewamy.
Tutaj po raz pierwszy od dwoch lat zobaczylam snieg. Duuuuzo sniegu.
Tutaj mialam okazje sprobowac roznych pysznosci: kanapek z warzywami i humusem, zupy z baklazana, salatki z karczochem, czekolady z truskawkami i zielonym pieprzem i ajurwedycznej kuchni indyjskiej.
Tutaj czas plynie wolniej, ludzie usmiechaja sie do siebie i w kazdy pierwszy piatek miesiaca chodza na festiwale sztuki i muzyki. To wlasnie tutaj jest najwieksze zageszczenie artystow na mile kwadratowa.
Tylko tutaj roczny karnet na basen kosztuje tyle, ile w innych miastach karnet na miesiac.
Tylko tutaj w restauracji mozemy zobaczyc kobiete popijajaca kawe i robiaca na drutach.

Maz awansowal. 1- go stycznia 2009 rozpoczyna prace w Californi. Przeprowadzamy sie pod koniec grudnia. Znow bede jechac (tym razem 1800 mil) wielka ciezarowka z meblami, przyczepa, samochodem, mezem i kotem...

Tuesday, November 11, 2008

Dentystycznie

Na poczatek male wyjasnienie:
Jesli nie mamy ubezpieczenia dentystycznego, najbardziej korzystna finansowo opcja (dla pacjenta i lekarza) jest wyrwanie sprawiajacego problemy zeba.



A teraz notka wlasciwa:
Maz siedzi na fotelu dentystycznym z otwartymi szeroko ustami. Lekarz przyglada sie krytycznie jego prawej dolnej szostce (a raczej temu, co z niej pozostalo).
- To co, wyrywamy?- zadaje pytanie retoryczne.
Pochyla sie nad karta Meza, szukajac rubryczki "ubezpieczenie". Upewniwszy sie, ze Maz je ma, prostuje sie i mowi z entuzjazmem:
- Zab da sie uratowac!

Friday, November 7, 2008

Barack Obama

Nie mamy telewizji. Mamy telewizor ale nie mamy serwisu (gdy wprowadzilismy sie tu w lutym nie wykupilismy go i tak juz zostalo).

Spodziewalam sie, ze o wyniku wyborow dowiemy sie gleboka noca lub w srode rano, z gazet lub internetu. W tym roku po raz pierwszy mialam okazje byc swiadkiem wyborow bedac w Stanach Zjednoczonych: okolo 7 wieczorem zadzwonil B., szef meza, i zaprosil nas na wspolne ogladanie. Jedzac pizze z Chicago i popijajac ja piwem obserwowalismy rosnacy niebieski slupek, symbolizujacy ilosc glosow oddanych na Barack'a Obame.

Szczerze mowiac spodziewalam sie takich wynikow. Obama wygral zdobywajac 2/3 glosow.

Przemawial pieknie i bardzo wzruszajaco.

Nazajutrz gazety opublikowaly urocze zdjecia szczesliwej rodziny. Dziewczynki juz ciesza sie ze szczeniaczka, ktorego obiecal im tata. Niebawem cala czworka wprowadzi sie do Bialego Domu. Czy Barack, zapalony koszykarz, poleci wybudowanie boiska w okolicy? Do ktorych szkol zostana zapisane Natasha i Malia Ann? Czy nowy prezydent zakonczy wojne w Iraku? Czy wyciagnie Ameryke z kryzysu? Co z cenami benzyny? Te i inne pytania zadaja sobie wszyscy, o tym pisza gazety.

Mlody mezczyzna z otwartym umyslem. Pierwszy czarny prezydent Stanow Zjednoczonych. Czas na zmiany.



Ja rowniez jestem pelna nadziei. Teraz Barack Obama jest rowniez moim prezydentem.

Saturday, November 1, 2008

Halloween 2008

Czwartkowy wieczor spedzilam robiac z tiulu, koronek i wstazek kostium baletnicy.
Wczoraj Maz zrobil w pracy furore wygrywajac tymze kostiumem konkurs na najlepsze przebranie.
Wieczorem zas bylo politycznie. Maz w masce Barak'a Obamy, B. (szef meza) w masce Johna McCaina i ja, przebrana za Sare Palin, wyruszylismy w miasto na wedrowke po pelnych poprzebieranych ludzi klubach. Wszedzie robilismy furore. McCain kurtuazyjnie otwieral mi drzwi, po czym (trzymajac mnie pod reke) kroczyl dostojnie w kierunku baru. Za nami Obama radosnie machal do tlumu.
Swietujacy Halloween ludzie nie kryli swoich sympatii politycznych, nie szczedzili McCainowi zartobliwych szturchancow a Obamie przyjaznych poklepywan po plecach. Ja usmiechalam sie na prawo i lewo i przebakiwalam cos o przebrzydlych socjalistach. Bylo zabawnie. Niespodziewanie McCain zaczal namietnie sciskac moje dlonie i lapac mnie w jakichs niebezpiecznych okolicach. Juz, juz mialam przemowic B. do sluchu gdy zorientowalam sie. ze panowie zamienili sie maskami. Maz i B. sa podobnego wzrostu, o pomylke nie bylo wiec trudno. Na szczescie zalozyli rozne krawaty, na nich wiec postanowilam sie koncentrowac przy rozpoznawaniu, ktory to moj Maz.
Po wczorajszej nocy mozemy z cala pewnoscia stwierdzic, kto wygra wtorkowe wybory prezydenckie...

Friday, October 31, 2008

Dwuznacznie

Samotne przemierzanie kolejnych dlugosci basenu moze byc niekiedy nuzace. Czesto zaczynam wtedy rozmawiac z ludzmi plywajacymi na sasiednim torze, ktorzy, tak jak ja, przystaneli na chwile, aby chwile odpoczac i zaczerpnac powietrza.
Ostatnio moim towarzyszem konwersacji byl T., krzepki piecdziesieciolatek, medytator (wiem to, bo zauwazylam czerwona nitke zawiazana na jego przegubie).
Dzien pozniej, jedzac w kawiarni sniadanie z M. i jej chlopakiem, zauwazylam T. podchodzacego do kasy. Pomachalam mu przyjaznie. Przygladal mi sie przez chwile, nie poznawal. Po chwili usmiechnal sie i zakrzyknal entuzjastycznie:
-P! To ty! Nie poznalem cie. Zupelnie inaczej wygladasz, gdy masz na sobie ubranie!

W kawiarni zrobilo sie bardzo, bardzo cicho.

Wednesday, October 29, 2008

Slubne szalenstwo

Po wpisaniu w Google hasla "koszty wesela" portal http://www.we-dwoje.pl/ podal mi takie oto liczby:

SUKNIA ŚLUBNA
kupno 700 – 5000 zł
wypożyczenie 40 – 60% wartości sukni
pranie 100 – 200 zł

GARNITUR
kupno 500 – 1500 zł
wypożyczenie od 300 zł

SMOKING
kupno od 1000 zł
wypożyczenie od 350 zł

FRAK
kupno od 1300 zł
wypożyczenie od 500 zł

DODATKI
buty damskie 100 – 300 zł
buty męskie od 150 zł
welon od 150 zł rękawiczki 50 zł
stroik do włosów od 80 zł
koszula 50 – 150 zł
muszka 50 zł
krawat od 50 zł

USŁUGI KOSMETYCZNE
fryzjer 50 – 150 zł
makijaż od 80 zł
manicure od 50 zł

WIĄZANKA ŚLUBNA
kupno 50 – 200 zł

OBRĄCZKI
para od 500 zł

KOSZTY FORMALNOŚCI
opłata skarbowa w USC 75 zł
skrócony odpis świadectwa urodzenia 10 zł
ofiara dla kościoła ok. 500 zł
zapowiedzi ok. 100 zł
organista 50 zł

KOSZTY PRZYJĘCIA
restauracja od 100 zł/osobę
dekoracje sali i kościoła od 600 zł
tort 200 zł
alkohol na osobę 25 zł
oprawa muzyczna 1500 – 2000 zł
videofilmowanie 1000 – 2500 zł
fotograf od 10 zł/zdjęcie

DODATKOWO
samochód 100 – 300 zł
ustrojenie samochodu od 150 zł
zaproszenia od 1 zł/szt.
miejsca noclegowe dla gości – od osoby za dobę 60 - 120 zł


Po przeanalizowaniu tej listy latwo da sie stwierdzic, ze koszt przecietnego slubu i wesela to kilka tysiecy zlotych.
Rozumiem, ze na slub trzeba jakos wygladac (suknia, garnitur, obuwie, dodatki, uslugi kosmetyczne). Trzeba miec rowniez obraczki i kwiaty. Pamiatka z uroczystosci (film, zdjecia) oczywiscie tez musi byc. Na ceny formalnosci niestety nie ma sie wplywu.
Wesele natomiast, to zupelnie inna sprawa: zupelnie niezrozumiale jest dla mnie, jak mlodzi i ich rodzice moga lekka reka wydawac tak zawrotne sumy na (przyznajmy szczerze) jednorazowa impreze. Nie potrafie zrozumiec zapraszania na wesele calej masy osob, ktorych mlodzi nie znaja: znajomych rodzicow lub wieki nie widzianych ciotecznych babek, z ktorymi na codzien i tak nie utrzymuje sie kontaktu. Oczywiscie, jesli ktos ma pieniadze i ochote, aby je wydawac, to nic nie stoi na przeszkodzie, nie rozumiem jednak presji: tych gosci zaprosimy, bo "tak trzeba" a tamtych "bo wypada".
Zastanawia mnie rowniez dla kogo tak naprawde takie wesele jest przyjemnoscia: dla mlodej pary, ktora chcac nie chcac musi wytrzymac do rana z ludzmi w roznym stanie trzezwosci, czy dla gosci, z ktorych niektorzy przychodza, bo czuja, ze powinni, a nie dlatego, ze naprawde tego chca?
Nigdy nie chcialam miec wystawnego wesela. Obca byla mi idea "slubu jak z bajki", sukni jak bezy, hucznej zabawy do bialego rana (czytelnicy mojego bloga moga to wywnioskowac z moich poprzednich notek). Zawsze chcialam, aby byla to uroczystosc prywatna i wyjatkowa.
Ja i Maz pobralismy sie w srodku tygodnia, w Urzedzie Miasta. Na obiad weselny zaprosilismy do restauracji najblizsze nam osoby, te, z ktorymi chcielismy dzielic ten wazny moment w naszym zyciu (ich liczba zamknela sie w 20). Mysle, ze wlasnie ta kameralna atmosfera sprawila, ze wszyscy dobrze sie czuli w swoim towarzystwie. My rowniez bardzo przyjemnie wspominamy nasz slub i przygotowania do niego. Wszystko przebieglo szybko, sprawnie i latwo. Nam pozostalo tylko rozkoszowac sie tym dniem.

Monday, October 27, 2008

Buty

Jakis czas temu w Polsce kupilam za ciezkie pieniadze buty firmy Diesel. Skorzane, w kolorze szampana, na niewielkim obcasie.
Po kilku dniach noszenia przybrudzily sie nieco. Probujac je wyczyscic zauwazylam, ze kolor zlazi zostawiajac sine plamy. Zaniechalam czyszczenia.
Po krotkim czasie wypadly z nich fleki. To, na szczescie, dalo sie naprawic.
Probowalam znalezc paste w kolorze butow- bez skutku.
Wczoraj, wkurzona, zapastowalam je na bialo.

I pytam sie ja teraz: jaka szanowana firma robi buty, ktore kosztuja kupe forsy, a ktore psuja sie po kilku dniach noszenia? Co z tego, ze sa sliczne, skoro nie da sie ich potem zakonserwowac, bo nigdzie nie mozna znalezc pasty w odpowiednim odcieniu?

Zimno i ciemno- update

Juz jest cieplo. I jasno. Wlasciciel dopiero teraz zdecydowal sie wlaczyc ogrzewanie. Pokazal mi rowniez, gdzie znajduja sie korki (nie jest to w piwnicy, jak przypuszczala box'erka, ale na scianie na korytarzu).

Saturday, October 25, 2008

Zimno i ciemno

Zrobilo sie naprawde zimno. Ogrzewanie nie dziala. Wlaczylam je 5 dni temu, aby sie rozruszalo. Na prozno.
Podlaczylam 2 elektryczne grzejniki, ale obciazenie sieci bylo za duze i korki wyskoczyly. Nie wiem, gdzie je wlaczyc. Nie mam pradu w polowie mieszkania (to dosc ciekawe, czemu nie w calosci?).
Teraz mam zimno i ciemno.

Thursday, October 23, 2008

Impreza urodzinowa z surowym obiadem

Zostalismy wczoraj w ostatniej chwili zaproszeni na urodziny naszej kolezanki. Email z zaproszeniem sugerowal "obiad z surowych warzyw" (niektorzy mieszkancy F. tak wlasnie sie odzywiaja- tylko surowymi roslinami).
Pojawil sie problem: co przyniesc jako prezent. Po przeanalizowaniu wszystkich opcji stwierdzilismy, ze koszyk z owocami bedzie najodpowiedniejszy.
O 7 wieczorem stawilismy sie pod umowionym adresem. Zapukalismy. Nikt nie odpowiedzial, wiec postanowilismy po prostu wejsc.
W kuchni pracowalo zawziecie 5 osob, w tym gospodyni i solenizantka. Tej ostatniej udalo sie w koncu znalezc chwile, zeby podejsc do nas i przyjac zyczenia i prezent.
Goscie stanowili zlepek narodowosci, ras i kultur. Wszyscy byli w jakis sposob powiazani z Uniwersytetem. Wszyscy rowniez byli zwolennikami zdrowej zywnosci i medytatorami. Wyroznialismy sie. Ja (jedyna dziewczyna z makijazem i w butach na obcasie) oraz Maz (jedyny facet w koszuli z kolnierzykiem) stanowilismy kontrast dla ludzi ubranych w ekologiczne, malownicze ubrania. Niektorzy przygladali sie nam z zaciekawieniem.
Nie wiedzielismy co ze soba zrobic. Nikogo nie znalismy, nikt tez nie kwapil sie poznac nas. Mezowi w koncu udalo sie nawiazac jakas konwersacje ze stojacym obok Japonczykiem, ja zas usilowalam pomagac w kuchni.
Obiad okazal sie byc nadzwyczaj smaczny (zupa pomidorowo- awokadowo- bazyliowa na zimno oraz cukinia, pomidory i grzyby w sosie pesto, rowniez na zimno). Nieprzyzwyczajone zoladki reaguja na takie potrawy protestem. Na szczescie ja i Maz odzywiamy sie dosc zdrowo, uniknelismy wiec przykrych niespodzianek.
Towarzystwo przy stole zaczelo rozprawiac na temat mieszkancow Iowa i tego, jacy sa grubi i obrzydliwi, jak zle sie odzywiaja. Poczulam sie dziwnie. Nie czuje sie rodowita Iowanka, nie czuje sie rowniez gruba i obrzydliwa, ale nie lubie generalizowania ani forsowania pogladu, ze czyjs sposob odzywiania, poglady lub tryb zycia jest lepszy lub bardziej wlasciwy niz inny. Nie mialam ochoty zabierac glosu.
Okolo 9 z ulga opuscilismy lokal.

Ani E. (gospodyni) ani S. (solenizantka), jedyne dwie osoby w calym towarzystwie, ktore znalismy, nie zadbaly, bysmy poczuli sie dobrze w zupelnie nieznanym towarzystwie. Towarzystwo przyjelo nas chlodno. Zdziwilo mnie to, poniewaz wszyscy ludzie z kregu medytatorow/studentow/ekologow, ktorych do tej pory poznalam, byli bardzo przyjazni i otwarci. Widac sa wyjatki.

Tuesday, October 21, 2008

Crowl vs. zabka

Bylam wczoraj na basenie. Zawsze staram sie plywac wszystkimi stylami, ktore znam, i wyrobilam sobie juz pewien system jedenastkowy: 6 razy zabka, 2 razy crowlem, 2 razy na plecach, 1 raz motylem. I od nowa. Przemierzajac basen w te i spowrotem zastanawialam sie, dlaczego plywanie niektorymi stylami przychodzi mi tak latwo i naturalnie (zabka) a czemu inne sprawiaja mi trudnosc (crowl).
Wynurzywszy sie, aby zaczerpnac tchu, ujrzalam zupelnie lysego, brodatego faceta, w wieku moze 50 lat. Poruszal sie dziwnie. Po blizszym przyjrzeniu sie stwierdzilam ze zdumieniem, ze plynie on... crowlem do tylu. A potem do przodu. I od nowa.
Przygladajac sie doszlam do wniosku, ze crowlem lubia plywac osoby wysokie i szczuple (a taki wlasnie byl obiekt mojej obserwacji). Wydaje mi sie, ze moze ma to zwiazek z dlugimi rekami i predkoscia, ktora mozna dzieki nim osiagnac. Osoby niskie i przy kosci wybieraja zabke: moze wiaze sie to z niezlym "kopem" kraglej nogi?
Znajomy powiedzial mi pozniej, ze brodaty facet przychodzi na basen codziennie i plywa okolo 3 godzin non stop. Podobno w 1975 roku bral udzial w Olimpiadzie. Zadziwiajace.

Monday, October 20, 2008

Przepoczwarzanie bloga

Czytajac rozmaite blogi zauwazylam, ze w kazdym jest jakis moment... przelomowy. Cos sie zmienia. Dotychczasowe tematy, ktore autor(ka) podejmowal(a) odchodza na dalszy plan, pojawiaja sie nowe.
Tak jakby blog spelnil swoja funkcje- terapeutyczna, informacyjna- i teraz ma nowa. Jaka? Zwykle okazuje sie po jakims czasie. Zastanawiam sie tylko, czy autorzy zdaja sobie sprawe z tego "przepoczwarzania".
U mnie chyba wlasnie nadszedl ten moment. I, choc zamierzam pisac dalej, mam nieodparte wrazenie, ze teraz bedzie inaczej.
Mam nadzieje, ze zostaniecie ze mna.

Friday, October 17, 2008

10 corek

- Chce miec 10 corek- zakomunikowal mi ktoregos dnia Maz
Zbaranialam. I kto mu by je mial wszystkie urodzic, niby ja? Niedoczekanie!
- Dlaczego akurat corek?- zapytalam slabo. Z tego, co wiem, faceci zwykle chca miec synow.
- Bo siedzialbym, tak jak teraz, na kanapie, mialbym jedna po lewo a druga po prawo, dwie u moich stop, piata masowalaby mi plecy a reszta krzatalaby sie po domu dostarczajac mi przekasek i napojow. A synowie, szczegolnie niemowleta, to strasznie glosno placza i robia smierdzaca kupe. Im powiedzialbym "idzcie do mamy".

Coz za racjonalna argumentacja.