Wednesday, June 26, 2013

Obywatelstwo

7 stycznia zlozylam papiery o obywatelstwo: aplikacje, kopie paszportu mojego i Meza, kopie rozliczen podatkowych za ostatnie 3 lata i pare innych dokumentow. 
28 stycznia pojechalam do Des Moines, gdzie zrobiono mi zdjecie i zdjeto odciski palcow. Otrzymalam rowniez ksiazeczke ze 100 pytaniami i odpowiedziami z zakresu historii Stanow Zjednoczonych oraz teorii praw obywatelskich, ktorych mialam za zadanie nauczyc sie spiewajaco.
Pod koniec marca, rowniez w Des Moines, odbyl sie moj test na obywatelstwo. Zadano mi 10 pytan oraz sprawdzono moja umiejetnosc komunikowania sie w jezyku angielskim. Bylam bardzo zaskoczona, ze moje akta, ktore pani wyciagnela z biurka, mialy grubosc okolo 4 cm. Co oni tam maja???

29 maja odbyla sie ceremonia przyznania mi obywatelstwa Stanow Zjednoczonych. Razem ze mna obywatelstwo zdobylo jeszcze okolo 50 osob z roznych krajow. 
Ceremonia rozpoczela sie gratulacjami od pani z Urzedu Imigracyjnego, ktora w skrocie wymienila nasze nowe prawa, obowiazki oraz przywileje. Pozniej zaspiewalismy hymn. Pozniej zlozylismy przysiege wiernosci i otrzymalismy nasze certyfikaty potwierdzajace, iz jestesmy prawdziwymi obywatelami Stanow Zjednoczonych. 
Z odzysku, ale jednak :) .







Ciesze sie, ze skonczyla sie moja biurokratyczna wycieczka do obywatelstwa. 
W przyszlym tygodniu skladam papiery o paszport :) .

Monday, June 24, 2013

Pella Tulip Time

Jak co roku, w pierwszy weekend maja, w pobliskim miasteczku Pella odbyl sie festiwal tulipanow - Pella Tulip Time (http://www.pellatuliptime.com/).
Kazdego roku pogoda krzyzuje plany organizatorom festiwalu. W zeszlym roku wiosna przyszla szybko i tulipany wzeszly za wczesnie. W tym roku wszystko wygladalo dobrze do czwartku. Po pieknej, slonecznej pogodzie przyszla burza sniezna. W piatek tulipany wygladaly tak (zdjecie nie moje):


Na organizatorow padl blady strach, ale szczescie sniezyca oddalila sie tak szybko, jak przyszla, a mokry snieg wspaniale zakonserwowal tulipany. W sobote pojechalam do Pella i mialam okazje podziwiac przepiekne kwiaty, roznych kolorow i ksztaltow. Nigdy wczesniej nie widzialam tak wielu rodzajow tulipanow:






Sunday, May 26, 2013

Tornado w Oklahomie

W poniedzialek 20 maja tornado zniszczylo ponad 1200 domow w Oklahomie. 
W tym dom mojego kolegi. 
Po raz pierwszy ktos, kogo znam, dotkniety jest taka tragedia. 
Nie potrafie sobie nawet wyobrazic, jak czulabym sie, gdybym stracila wszystko, co mam.

W ciagu ostatnich kilku dni moj telefon kilka razy wyswietlil alarm "zagrozenie tornadem" dla mojej okolicy. Przyznam, ze czulam sie troche nieswojo. 
Wogole mamy dosc niepokojaca pogode: duzo burz, deszczu i wiatru. Widac pogoda nadrabia zeszloroczne braki w opadach.

Thursday, April 25, 2013

Koniczynka

Barbie, klacz mojej koleżanki, która w zeszłym roku straciła źrebaczka, urodziła dziś wieczorem taką ładną "koniczynkę":

Wednesday, April 17, 2013

Wiosna w Iowa

Wraz z Wielkanoca przyszla do nas wiosna. Objawila sie wybitnie wysoka, jak na marzec, temperatura (20°C) i glosno spiewajacymi ptakami. 
Wyglad naszego ogrodu po zimie nieco mnie oslabil, ale staram sie nie dopuszczac do siebie mysli, ze nie bede w stanie go uporzadkowac. 

Jesienia zebralam ostatnie pomidory i rozpoczelam proces przygotowania pestek do przechowania: oddzielilam je od miazszu, zalalam odrobina wody i odczekalam tydzien az calosc ladnie sfermentuje. Wyplukalam pestki, wysuszylam na talerzu i schowalam do lodowki na cala zime. 
Z melonem sprawa byla duzo latwiejsza: po prostu umylam pestki i wysuszylam. Wujek Google podaje, ze jesli pestki melona plywaja po powierzchni wody, to nic z nich nie bedzie. Okazalo sie, ze wszystkie moje pestki plywaja po powierzchni wody, ale zdecydowalam sie zachowac je mimo wszystko. Okazalo sie, ze dobrze zrobilam.

Internet podaje, ze w regionie, w ktorym mieszkam, nalezy rozpoczynac sadzenie nasion pod koniec marca, czyli 8 tygodni przed przewidywanym ostatnim nocnym przymrozkiem. 27 marca zakupilam specjalne "seed starters" i zabralam sie za sadzenie pomidorow, melonow kantalupa (nie pokladalam w nich zbyt wielkich nadziei) oraz kilku rodzajow ostrozek (delphinium):





Melon 3 dni pozniej:



Pomidor 4 dni pozniej:



6 dni pozniej:



7 dni pozniej: 





8 dni pozniej korzonki przebily "startery", wiec zgodnie z zaleceniem producenta przesadzilam roslinki do wiekszych doniczek:





Dzien 8: roslinki zaczely wypuszczac kolejne liscie. Internet podaje, ze od tej pory rosliny aktywnie przeprowadzaja proces fotosyntezy:



Moj kolega, ktory ma doswiadczenie w ogrodnictwie, posadzil cala mase pestek pomidorow i nie wykielkowalo mu nic (podejrzewam, ze to dlatego, ze kupil trefne nasiona, a nie mial swoich zeszlorocznych). Jestem zaskoczona moim sukcesem: wszystkie pestki pieknie wykielkowaly i ladnie sie rozwijaja. Mam nadzieje, ze to nie przyslowiowe "szczescie poczatkujacych" (beginners luck), i ze zawsze bede odnosila takie sukcesy. 
No i, ze sadzonki pomidorow i melonow zamienia sie w potezne, fantastycznie owocujace rosliny.

Monday, April 15, 2013

Boston Marathon 2013

Co roku w kwietniu Maz lata do Bostonu, robic zdjecia na Boston Marathon. W tym roku, oczywiscie, nie mialo byc inaczej. 
W zeszla srode Michael zdal sobie sprawe, ze bardziej jest potrzebny w weekend w biurze, niz jako kolejny fotograf na maratonie. Zadzwonil do szefa, ktory juz od kilku dni byl w Bostonie (bo ten maraton to wielkie wydarzenie i wymaga specjalnych przygotowan) i poprosil o pozwolenie pozostania w biurze w weekend. 
I zostal. 
Dzis po poludniu krajem wstrzasnela wiadomosc o wybuchu bomb w okolicy linii mety Maratonu Bostonskiego. Czyli dokladnie tam, gdzie bylby Maz. Michael zawsze, ZAWSZE! robi zdjecia na mecie. 
Wszyscy nasi fotografowie (w tym wielu moich bliskich przyjaciol i wspolpracownikow) sa cali i zdrowi. Media donosza, ze w Bostonie zginely 2 osoby, a 28 jest powaznie rannych. 
Nie rozumiem, dlaczego ktos wybral sobie na miejsce zamachu miedzynarodowa impreze o niezwykle pozytywnym wydzwieku, w ktorej biora udzial ludzie z calego swiata, ze wszystkich krajow, o roznych kolorach skory, wyznaniach, o roznym statusie spolecznym... Wogole nie rozumiem, czemu ludzie robia innym ludziom takie rzeczy.

Zalaczam 3 zdjecia Meza w pracy: pierwsze ilustruje nasza ulotke reklamowa i bylo zrobione wlasnie na Boston Marathon. Drugie bylo zrobione w Pasadenie (California) a trzecie w New Jersey. 




Monday, March 11, 2013

Konik

Dixon, klacz rodziny G, ozrebila sie w nocy z 28 lutego na 1 marca. Na swiat przyszlo takie cudo:




A tutaj konik - Joey - 3 dni po narodzinach:

03-03-2013 Dixon And Her Baby from Paulina Sinaga on Vimeo.












Friday, March 8, 2013

Fairfield Park and Recreation Indoor Mini Triathlon 2013

W polowie lutego wraz z kilkoma kolezankami z pracy wzielysmy udzial w Fairfield Park and Recreation Indoor Mini Triathlon 2013 - triatlonie organizowanym przez nasze lokalne centrum sportowe, odbywajacym sie wewnatrz budynku.
Tak, wiem, ze to brzmi zabawnie, ale przy dwudziestostopniowym mrozie trudno zorganizowac impreze sportowa na swiezym powietrzu (chyba, ze zawody narciarskie). Nasz triatlon odbyl sie w basenie, na rowerze stacjonarnym i na biezni.
Gdy otrzymalam email informujacy o triatlonie postanowilam namowic na udzial w nim kolezanki z pracy. Fajnie tak spotkac sie poza biurem i spedzic razem czas, na dodatek aktywnie. Udalo mi sie namowic 5 dziewczyn (w tym jedna w ciazy!) i stworzylysmy dwie druzyny: The Graceful Cheetahs oraz The Purring Cougars (kolezanki z tej druzyny byly nieco starsze, cougar, to okreslenie seksownej starszej pani).
Mnie wypadlo biec. Bieganie nie jest moja mocna strona, nie bylo ono mocna strona moich dwoch pozostalych kolezanek, stwierdzilam wiec, ze poswiece sie dla druzyny.
Maz zostal zatrudniony w charakterze fotografa. Po imprezie pobawilam sie Photoshopem i mamy takie oto pamiatkowe zdjecia:










The Purring Cougars zajely pierwsze miejsce, wygrywajac karnet na silownie. My zajelysmy drugie, wygrywajac karte prezentowa do hipermarketu o wartosci $45. Bawilysmy sie swietnie.

Tuesday, March 5, 2013

Burza sniezna Rocky

Burza sniezna Rocky zaatakowala w zeszly czwartek. Wiatr nie byl tak potezny jak podczas burzy snieznej Draco, i chyba dlatego napadalo duzo wiecej sniegu.




W srodku nocy snieg zaczal zsuwac sie z dachu, powodujac u mnie napady paniki, ze ktos wlamuje sie do domu. W piatek rano z trudem otworzylam drzwi frontowe do domu.