czujnik położenia przepustnicy - $250
katalizator i dystrybutor - $780
amortyzatory - $ 250
tlumik - $200
:(
Thursday, July 28, 2011
Thursday, July 21, 2011
Wedzona makrela
Nabylam ja w European Deli w Glendorze (wlascicielki sklepu są Polkami).
Nie potrafię opisać słowami tego niebianskiego smaku. Chce pisać wiersze i śpiewać piosenki o tej makreli.
Nawiasem mowiac, nieliczni Amerykanie jedza makrele. Wiekszosc uzywa jej jako przynety, aby zlowic inna, "lepsza" rybe. Azjaci to inna historia, ale trafiaja sie i tacy, jak moj Maz, ktory na makrele nawet nie spojrzy. Szwagierka rowniez wzgardzila. Mam nadzieje, ze przynajmniej tesc doceni walory smakowe tej ryby.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Sunday, July 17, 2011
Atlantis
Ostatni Space Shuttle Program odbywa sie na naszych oczach.
Codziennie zagladam na strone NASA, aby sledzic poczynania astronautow zalogi Atlantis oraz mieszkancow Miedzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Codziennie ktos inny spiewa dla nich piosenke na dzien dobry.
Codziennie sprawdzam co robia i co jedza, slucham wywiadow, smieje sie z wlosow Sandy i marze, jakby to bylo fajnie unosic sie w powietrzu w stanie niewazkosci.
Swietne filmiki w wysokiej rozdzielczosci.
Serdecznie polecam:
http://www.nasa.gov/multimedia/videogallery/index.html
Codziennie zagladam na strone NASA, aby sledzic poczynania astronautow zalogi Atlantis oraz mieszkancow Miedzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Codziennie ktos inny spiewa dla nich piosenke na dzien dobry.
Codziennie sprawdzam co robia i co jedza, slucham wywiadow, smieje sie z wlosow Sandy i marze, jakby to bylo fajnie unosic sie w powietrzu w stanie niewazkosci.
Swietne filmiki w wysokiej rozdzielczosci.
Serdecznie polecam:
http://www.nasa.gov/multimedia/videogallery/index.html
Thursday, July 14, 2011
Winowajca
Okolo poludnia zadzwonil Maz z informacja, ze kanalizacja dziala poprawnie, pomimo, iz on nic specjalnego w celu naprawienia jej nie robił. Najwyrazniej twierdzenie, ze nie ma takiej rzeczy, która po odlezeniu okreslonej ilosci czasu nie zalatwilaby sie sama, sprawdza sie w 100%.
Po południu wypozyczylam auto.
Rezerwacje zrobiłam online. Okolo 4 zadzwoniłam do wypożyczalni i poprosiłam, aby mnie do niej przywieźli (standardowy serwis wliczony w cenę). Podpisalam papiery, po czym udalam sie wraz z panią z wypożyczalni na oględziny Pontiaca G8. Na specjalnie wydrukowanych rysunkach zaznaczylysmy wszystkie rysy, zadrapania i pukniecia na aucie (żeby było wiadomo, jaki jest stan przed wypozyczeniem).
Pojechałam po Męża, który, wraz z Xterra na lawecie, udał sie do mechanika. Oczywiście, jak to w takich przypadkach bywa, samochód nie zdradzal żadnych oznak awarii.
- Wszystko wyglada ok- powiedział TS, nasz mechanik, drapiac sie po głowie.
- Weź auto na polgodzinna jazdę, to sam zobaczysz- powiedział Mąż.
Po 20 minutach TS zadzwonił do nas z informacja, ze... utknął wraz z Xterra na autostradzie. To pozwoliło mu dokładnie określić, co tak naprawdę sie zepsuło: katalizaror. Po powrocie TS do warsztatu, zrobiłam zdjęcie. Nigdy wczesniej nie widziałam kawalka metalu, rozpalonego do czerwonosci:

- Posted using BlogPress from my iPhone
Po południu wypozyczylam auto.
Rezerwacje zrobiłam online. Okolo 4 zadzwoniłam do wypożyczalni i poprosiłam, aby mnie do niej przywieźli (standardowy serwis wliczony w cenę). Podpisalam papiery, po czym udalam sie wraz z panią z wypożyczalni na oględziny Pontiaca G8. Na specjalnie wydrukowanych rysunkach zaznaczylysmy wszystkie rysy, zadrapania i pukniecia na aucie (żeby było wiadomo, jaki jest stan przed wypozyczeniem).
Pojechałam po Męża, który, wraz z Xterra na lawecie, udał sie do mechanika. Oczywiście, jak to w takich przypadkach bywa, samochód nie zdradzal żadnych oznak awarii.
- Wszystko wyglada ok- powiedział TS, nasz mechanik, drapiac sie po głowie.
- Weź auto na polgodzinna jazdę, to sam zobaczysz- powiedział Mąż.
Po 20 minutach TS zadzwonił do nas z informacja, ze... utknął wraz z Xterra na autostradzie. To pozwoliło mu dokładnie określić, co tak naprawdę sie zepsuło: katalizaror. Po powrocie TS do warsztatu, zrobiłam zdjęcie. Nigdy wczesniej nie widziałam kawalka metalu, rozpalonego do czerwonosci:
- Posted using BlogPress from my iPhone
Jak nie urok to sraczka :)- update
Jakby tego wszystkiego było mało, wlasnie mamy awarie kanalizacji i wodę po kostki w łazience.
Jak nie urok to sraczka :)
W poniedzialek Xterra zaczela dziwnie trzasc sie i szarpac. Po przejechaniu 10 mil szarpala juz tak bardzo, ze dalsza jazda byla niemozliwa. Zadzwonilam po lawete, odholowalam auto do mechanika.
We wtorek mechanik zadzwonil i powiedzial, ze auto jest naprawione i gotowe do odbioru.
Dzis rano wsiedlismy z Mezem w Sentre, nasz drugi samochod (a raczej samochod tesciow, ktory powoli wykanczamy), i pojechalismy odebrac Xterre. Po przejechaniu jakichs 15 mil Sentra zaczela stukac i terkotac. Po kolejnych 5 milach silnik odmowil wspolpracy i dokonal swego zywota prawie pod samym warsztatem (Michael dopychal, ja kierowalam).
Ciesze sie niezmiernie, ze stalo sie to podczas, gdy Maz prowadzil, a nie ja.
Zostawilismy Sentre u mechanika (jak wygodnie!), wsiedlismy w Xterre i ruszylismy w droge powrotna.
Pod samym domem Xterra zaczela trzasc sie i szarpac. Jazda nia do pracy okazala sie niemozliwa, wsiadlam wiec na rower Meza (w moim zerwal sie lancuch w zeszly czwartek) i pomknelam radosnie (bo z gorki) do roboty.
W polowie drogi zorientowalam sie, ze zostawilam w domu klucz do biura.
Powrot zajal mi dobre pol godziny. Do pracy dojechalam zziajana, zmeczona i calkowicie mokra.
Coz to byl za dzien.
We wtorek mechanik zadzwonil i powiedzial, ze auto jest naprawione i gotowe do odbioru.
Dzis rano wsiedlismy z Mezem w Sentre, nasz drugi samochod (a raczej samochod tesciow, ktory powoli wykanczamy), i pojechalismy odebrac Xterre. Po przejechaniu jakichs 15 mil Sentra zaczela stukac i terkotac. Po kolejnych 5 milach silnik odmowil wspolpracy i dokonal swego zywota prawie pod samym warsztatem (Michael dopychal, ja kierowalam).
Ciesze sie niezmiernie, ze stalo sie to podczas, gdy Maz prowadzil, a nie ja.
Zostawilismy Sentre u mechanika (jak wygodnie!), wsiedlismy w Xterre i ruszylismy w droge powrotna.
Pod samym domem Xterra zaczela trzasc sie i szarpac. Jazda nia do pracy okazala sie niemozliwa, wsiadlam wiec na rower Meza (w moim zerwal sie lancuch w zeszly czwartek) i pomknelam radosnie (bo z gorki) do roboty.
W polowie drogi zorientowalam sie, ze zostawilam w domu klucz do biura.
Powrot zajal mi dobre pol godziny. Do pracy dojechalam zziajana, zmeczona i calkowicie mokra.
Coz to byl za dzien.
Wednesday, July 13, 2011
Nadgorliwy
Wreszcie przyszła długo oczekiwana karta kredytowa Męża.
Dziś rano, sprzatajac, Michael przypadkowo wsadzil ja do niszczarki.
Dziś rano, sprzatajac, Michael przypadkowo wsadzil ja do niszczarki.
Tuesday, July 12, 2011
Chyba sie starzeje
Ogladamy z Mezem film dokumentalny "Romántico". Glowny bohater, spiewak Mariachi z Meksyku, opowiada o swojej nastoletniej corce:
- Nigdy nie odpowiada, gdy ktos wita sie z nia na ulicy- mowi - jest taka niesmiala.
Za moich czasow, to sie chyba nazywalo brakiem wychowania.
- Nigdy nie odpowiada, gdy ktos wita sie z nia na ulicy- mowi - jest taka niesmiala.
Za moich czasow, to sie chyba nazywalo brakiem wychowania.
Monday, July 11, 2011
Ding-Dong skonczyl rok
Wazy 13.2 lbs (5.98 kg). Jest wysoki, ma dlugi tulow, bardzo dlugie lapy i dlugi ogon. I dlugie pazury, co nie stanowiloby problemu, gdyby nie uwielbial mnie nimi masowac po brzuchu.
Ding-Dong wydaje malo dzwiekow. Od czasu do czasu mruko-burkniecie, bardzo rzadko miaukniecie. Ma wysoki glos, jak na faceta :)
Jest bardzo lagodny, nie inicjuje bojek z Pom-Pom (ale dzielnie sie broni: dlugie nogi daja mu przewage w walce w parterze).
Jest bardzo strachliwy: byle szelest sprawia, ze ogon robi mu sie wielki. Boi sie plastikowych torebek, a przed odkurzaczem uciekal kiedys na lodowke tak intensywnie, ze podrapal nam na niej lakier. Nie lubi byc podnoszony. Szybko wtedy panikuje, co moze sie skonczyc podrapaniem podnoszacego.
Uwielbia pieszczoty. Chetnie przychodzi i poddaje sie drapaniu, masowaniu, gnieceniu. Przyjmie wszystko, w kazdej ilosci. Ciagniecie za ogon nie robi na nim wrazenia.
Chetnie przychodzi, gdy sie go wola, ale nie wita mnie w progu tak jak Pom-Pom, gdy wracam z pracy.
Czasami w nocy siada u mojego boku i glosno mruczy. Szybko zeskakuje z lozka, gdy tylko zmieniam pozycje.
Friday, July 8, 2011
Thursday, July 7, 2011
Friday, July 1, 2011
Różnice miedzy Stanami a Polska- notka dla medi
1. Ludzie
Ci, którzy twierdza, ze w Ameryce panuje luz, są bardzo bliscy prawdy. Tutaj ludzie mniej sie martwią, mniej przejmują, dużo wiecej uśmiechają.
Bardziej sobie ufają, na przykład: poszłam kilka dni temu na pocztę, wzięłam duza kopertę ze stojaka, zaadresowalam, włozylam do środka moje papiery, zakleilam. Podeszlam do okienka, żeby to wszystko razem wysłać. Pani zapytała mnie:
- Czy mam rownież policzyć za kopertę?
Nie wiedziała, czy przyszłam z własna, czy wzięłam ich. Mogłam jej spokojnie powiedzieć, ze kopertę przynioslam z domu (oczywiście tego nie zrobiłam), a ona by uwierzyła.
Przykładem zaufania są rownież kasy samoobslugowe w hipermarketach: samemu skanuje sie kod, wkłada do torby, samemu płaci karta lub gotówka. Teoretycznie- świetna okazja do oszustwa. Praktycznie- ludzie uczciwie korzystają z tychze kas.
2. Styl życia
Wielokrotne przeprowadzki "za praca" są norma. Jestem tego najlepszym przykładem: przeprowadzalam sie już 2 razy, i prawdopodobnie trzeci mam w perspektywie.
Ludzie nie budują tu domów "dla pokoleń", w których bedą mieszkac
ich dzieci, wnuki i prawnuki. Kazdy zdaje sobie sprawe, ze szanse na mieszkanie z doroslymi juz dziecmi, sa niewielkie. Co wiecej, rodzice wrecz zachecaja dzieci do jak najszybszej wyprowadzki z domu i nauki samodzielności. Daje im to szanse na "druga mlodosc", mozliwosc ponownego bycia para, i robienia tego, na co maja ochote, bez obowiazkow zwiazanych z wychowaniem i napominaniem doroslych dzieci.
Większość ludzi, po przejściu na emeryturę, sprzedaje domy i kupuje mniejsze, lub wynajmuje male mieszkania. Ludzie zdają sobie sprawę, ze wraz z upływem lat, bedą mieli mniej siły, ochoty i pieniędzy na utrzymywanie dużego domu.
2. Kultura jazdy
Jak opisałam w notce:
http://ps-usa-pl.blogspot.com/2011/06/wycieczka-do-polski-dzien-6-jazda-po.html?m=1
jazda po polskich drogach dostarczyla mi ogromnego stresu. Tutaj, w Ameryce, rzadko zdarza sie, ze ktoś wyprzedza "na trzeciego", bezczelnie trabi lub wygraza pięścią zza kierownicy. Pijaków na ulicach wogole nie ma, babcie podporzadkowuja sie sygnalizacji świetlnej (chyba, ze mieszkają w Nowym Jorku, tam każdy chodzi jak chce).
3. Jakość dróg
Tu chyba nie potrzeba komentarza :)
4. Samochody
Dużo większe. Z automatyczna skrzynia biegów. Dużo większy litraz (nasze auto ma około czterolitrowy silnik). Dużo tańsze.
5. Sklepy
Jeśli o północy zachce mi sie ciastek, lub tez będę miała kaprys kupić sobie telewizor plazmowy, znalezienie sklepu, który jest otwarty nie będzie problemem.
6. System ubezpieczeń
To jest temat na osobna notke, ba, nawet na osobnego bloga. W skrócie: jeśli jesteśmy zatrudnieni na etacie, możemy liczyć na świetne ubezpieczenie poprzez prace. Jeśli nie- musimy ubezpieczac sie sami. Niestety wiąże sie to z ogromnymi kosztami. W tym punkcie Ameryka sie nie popisuje, ale miejmy nadzieje, ze Obama coś z tym zrobi (tak jak obiecał).
7. Benzyna
Ma mniej oktanow. Wydaje sie, ze jest tańsza niż w Polsce, ale odległości, które codziennie musimy przejeżdżać do pracy sprawiają, ze wychodzi dużo drożej.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Ci, którzy twierdza, ze w Ameryce panuje luz, są bardzo bliscy prawdy. Tutaj ludzie mniej sie martwią, mniej przejmują, dużo wiecej uśmiechają.
Bardziej sobie ufają, na przykład: poszłam kilka dni temu na pocztę, wzięłam duza kopertę ze stojaka, zaadresowalam, włozylam do środka moje papiery, zakleilam. Podeszlam do okienka, żeby to wszystko razem wysłać. Pani zapytała mnie:
- Czy mam rownież policzyć za kopertę?
Nie wiedziała, czy przyszłam z własna, czy wzięłam ich. Mogłam jej spokojnie powiedzieć, ze kopertę przynioslam z domu (oczywiście tego nie zrobiłam), a ona by uwierzyła.
Przykładem zaufania są rownież kasy samoobslugowe w hipermarketach: samemu skanuje sie kod, wkłada do torby, samemu płaci karta lub gotówka. Teoretycznie- świetna okazja do oszustwa. Praktycznie- ludzie uczciwie korzystają z tychze kas.
2. Styl życia
Wielokrotne przeprowadzki "za praca" są norma. Jestem tego najlepszym przykładem: przeprowadzalam sie już 2 razy, i prawdopodobnie trzeci mam w perspektywie.
Ludzie nie budują tu domów "dla pokoleń", w których bedą mieszkac
ich dzieci, wnuki i prawnuki. Kazdy zdaje sobie sprawe, ze szanse na mieszkanie z doroslymi juz dziecmi, sa niewielkie. Co wiecej, rodzice wrecz zachecaja dzieci do jak najszybszej wyprowadzki z domu i nauki samodzielności. Daje im to szanse na "druga mlodosc", mozliwosc ponownego bycia para, i robienia tego, na co maja ochote, bez obowiazkow zwiazanych z wychowaniem i napominaniem doroslych dzieci.
Większość ludzi, po przejściu na emeryturę, sprzedaje domy i kupuje mniejsze, lub wynajmuje male mieszkania. Ludzie zdają sobie sprawę, ze wraz z upływem lat, bedą mieli mniej siły, ochoty i pieniędzy na utrzymywanie dużego domu.
2. Kultura jazdy
Jak opisałam w notce:
http://ps-usa-pl.blogspot.com/2011/06/wycieczka-do-polski-dzien-6-jazda-po.html?m=1
jazda po polskich drogach dostarczyla mi ogromnego stresu. Tutaj, w Ameryce, rzadko zdarza sie, ze ktoś wyprzedza "na trzeciego", bezczelnie trabi lub wygraza pięścią zza kierownicy. Pijaków na ulicach wogole nie ma, babcie podporzadkowuja sie sygnalizacji świetlnej (chyba, ze mieszkają w Nowym Jorku, tam każdy chodzi jak chce).
3. Jakość dróg
Tu chyba nie potrzeba komentarza :)
4. Samochody
Dużo większe. Z automatyczna skrzynia biegów. Dużo większy litraz (nasze auto ma około czterolitrowy silnik). Dużo tańsze.
5. Sklepy
Jeśli o północy zachce mi sie ciastek, lub tez będę miała kaprys kupić sobie telewizor plazmowy, znalezienie sklepu, który jest otwarty nie będzie problemem.
6. System ubezpieczeń
To jest temat na osobna notke, ba, nawet na osobnego bloga. W skrócie: jeśli jesteśmy zatrudnieni na etacie, możemy liczyć na świetne ubezpieczenie poprzez prace. Jeśli nie- musimy ubezpieczac sie sami. Niestety wiąże sie to z ogromnymi kosztami. W tym punkcie Ameryka sie nie popisuje, ale miejmy nadzieje, ze Obama coś z tym zrobi (tak jak obiecał).
7. Benzyna
Ma mniej oktanow. Wydaje sie, ze jest tańsza niż w Polsce, ale odległości, które codziennie musimy przejeżdżać do pracy sprawiają, ze wychodzi dużo drożej.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Thursday, June 30, 2011
Podjęłam decyzje
W zeszła środę rozmawiałam z moim byłym szefem, RC, w Alabamie. Powiedział, ze porozmawia o mnie z loza dyrektorow, i, ze zrobi wszystko, żeby umożliwić mi powrót do pracy w firmie.
Wczoraj wysłałam mu moje resume, portfolio, i trochę innych papierów.
W przyszły piątek RC wraca z rejsu na Alaske. Za 2 tygodnie będziemy rozmawiać ponownie.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Wczoraj wysłałam mu moje resume, portfolio, i trochę innych papierów.
W przyszły piątek RC wraca z rejsu na Alaske. Za 2 tygodnie będziemy rozmawiać ponownie.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Monday, June 20, 2011
Makrela
Mąż nalapal wczoraj makreli w oceanie. Oto, co zrobiłam na obiad:
Makrela z sosem z oliwy, cytryny, oregano i oliwek kalamata, pieczona na grillu. Pysznosci. Na drugi dzień, na zimno, była jeszcze lepsza.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Makrela z sosem z oliwy, cytryny, oregano i oliwek kalamata, pieczona na grillu. Pysznosci. Na drugi dzień, na zimno, była jeszcze lepsza.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Monday, June 13, 2011
Pho 2007
Wednesday, June 8, 2011
Wycieczka do Polski- Dzień 12- Lot powrotny
3:30 AM. Pobudka.
4:00 AM. Zegnam sie z tata. Razem z mama wyjeżdżamy z domu. Mój lot jest o 9:40, muszę być na lotnisku 2 godziny wcześniej. Teoretycznie 2 godziny na dojazd spokojnie by wystarczyły, ale boimy się korków spowodowanych robotami drogowymi.
6:00 AM. Jesteśmy na lotnisku! Mamy jeszcze czas, ja i mama, na wypicie kawy/wody i decyzje o wyjęciu jednej butelki wódki oraz paczki "Michalkow" z walizki (limit wagowy to smieszne 23 kg=50 lbs). Mój bagaż waży teraz 23.1 kg. Pan przy okienku Finnair mówi, ze przejdzie.
7:00 AM. Żegnam się z mama, która musi wracać do pracy. Czytam sobie gazetkę do...
7:40 AM. Nadaje bagaz, przechodze przez security check.
8:40 AM. Zaczynam przysypiac. Na szczęście już zapraszają nas do samolotu.
Nie pamietam startu ani ladowania.
Około 1:00 PM. Ląduje w Helsinkach. Na lotnisku, przy wejściu do samolotu, stoją przedstawiciele American Airlines i zadają pytania o bagaż, kto mi go spakowal, o zawarta w nim elektronikę, o to, kiedy kupiłam mojego laptopa... Dziwne. Zwykle robią to na etapie kontroli i przeswietlania bagażu, a nie miedzy jednym lotem a drugim.
2:40 PM. Lot do Chicago. Bez większych rewelacji, ale przy ladowaniu trzęsie tak bardzo, ze pasażerowie wydają zgodny okrzyk strachu. Łapie za rękę faceta siedzącego obok mnie.
5:30 PM. Przesiadka w Chicago i przejście przez customs and agricultural control. Przyznaje się do czterech butelek wódki i masy cukierków. Nie stanowi to problemu.
Ponownie nadaje bagaż i przechodzę przez kontrole bezpieczeństwa.
- Chciałabym jeszcze raz ręcznie sprawdzić pani bagaż, czy mogę?- pyta mnie miła pani w mundurze. Oczywiście jest to pytanie retoryczne.
- Czy ma pani w nim coś ostrego, niebezpiecznego, potencjalnie wybuchowego?- docieka pani.
- Nie- mówię, bardzo zdziwiona faktem, ze zawartość mojego plecaka wzbudziła podejrzenia przy przejściu przez skaner.
Pani, w rękawiczkach, przeciera mój plecak wacikiem, ktory ma za zadanie wykryć materiały wybuchowe. Otwiera plecak. Wyjmuje aparat fotograficzny, stertę magazynów. Przeciera wnętrze wacikiem. Wyjmuje Biblię, reklamówke pełna polskich batonów, uśmiecha się, po czym wyciąga... 2 pudełka "Michalkow" i 2 pudełka Ptasich Mleczek z samego dna plecaka.
- Teraz wszystko jasne- mówi z uśmiechem.- Te pudełka wyglądały podejrzanie na skanerze. Muszę jeszcze raz przepuścić je przez rentgen.
- Nie ma problemu.- odpowiadam- Dla bezpieczeństwa moich cukierków zrobię wszystko- pozwalam sobie na żart.
6:05 PM. Lot do Los Angeles przesypiam.
8:40 PM. Na lotnisku wita mnie Mąż z kwiatami. Chyba sie stesknil.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Tuesday, June 7, 2011
Wycieczka do Polski- Dzień 11- Pakuje sie
... i robię ostatnie zakupy.
Nie mogę przyzwyczaić się, ze za każdym razem, gdy chce dostać plastikowa torebkę na zakupy, muszę o nią poprosić i za nią zapłacić. Podoba mi się to. U nas w Stanach plastikowe torebki są zdecydowanie nadużywane.
Poszłam zrobić sobie badania krwi, morfologie, cholesterol i cukier. Zaplacilam 65 złotych. W Stanach, za te same badania, chcieli ode mnie $1500!!! czy ktoś mi to może wyjaśnić?
Jutro wracam do Californi.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Wycieczka do Polski- Dzień 9- spotkanie z rodzina L
PL jest moim najlepszym przyjacielem. Wszyscy inni przychodzą i odchodzą, a PL jest zawsze blisko mnie- szkoda, ze jedynie myślami. jego mama, KL, jest mi również bardzo droga.
Spędziliśmy wspaniały wieczór, oglądając X-Factor z paroma znajomymi, oraz rozmawiając o tym, jak załatwia się sprawy w urzędach w Polsce, a jak w Stanach :) . W domu byłam po północy.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Monday, June 6, 2011
Wycieczka do Polski- Dzień 10- Moje urodziny
Ostatni raz z dwójka z przodu :)
Z roznych przyczyn nie swietowalam dzisiaj. Odbije sobie w weekend.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Saturday, June 4, 2011
Wycieczka do Polski- Dzień 8- Spotkanie z przyjaciółmi rodziców- i moimi
Bardzo przyjemny wieczor z G i Z. Zrobilam sushi, ktore spotkalo sie z uznaniem i zostalo doszczetnie skonsumowane. Nie ma wiekszego komplementu dla kucharza, niz jedzenie, ktore w blyskawicznym tempie znika ze stolu.
Mysle, ze po powrocie do Stanow, spokojnie bede mogla zaczac odchudzanie od poczatku.
- Posted using BlogPress from my iPhone
Subscribe to:
Posts (Atom)
