Tuesday, June 7, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 9- spotkanie z rodzina L




PL jest moim najlepszym przyjacielem. Wszyscy inni przychodzą i odchodzą, a PL jest zawsze blisko mnie- szkoda, ze jedynie myślami. jego mama, KL, jest mi również bardzo droga.
Spędziliśmy wspaniały wieczór, oglądając X-Factor z paroma znajomymi, oraz rozmawiając o tym, jak załatwia się sprawy w urzędach w Polsce, a jak w Stanach :) . W domu byłam po północy.


- Posted using BlogPress from my iPhone

Monday, June 6, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 10- Moje urodziny







Ostatni raz z dwójka z przodu :)
Z roznych przyczyn nie swietowalam dzisiaj. Odbije sobie w weekend.


- Posted using BlogPress from my iPhone

Saturday, June 4, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 8- Spotkanie z przyjaciółmi rodziców- i moimi







Bardzo przyjemny wieczor z G i Z. Zrobilam sushi, ktore spotkalo sie z uznaniem i zostalo doszczetnie skonsumowane. Nie ma wiekszego komplementu dla kucharza, niz jedzenie, ktore w blyskawicznym tempie znika ze stolu.




Mysle, ze po powrocie do Stanow, spokojnie bede mogla zaczac odchudzanie od poczatku.


- Posted using BlogPress from my iPhone

Friday, June 3, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 7- Spotkanie z rodzina



Rano pojechalam do zrodla przy Arturowku. Maja tam bardzo dobra wode.

Po poludniu, wraz z cala rodzina, swietowalismy moje urodziny. Na zdjeciu ponizej- nadziewany pstrag:


- Posted using BlogPress from my iPhone

Thursday, June 2, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 6- Jazda po Lodzi


Rano padal ulewny deszcz. Potem przestal, a w ogrodzie pojawila sie cala masa slimakow, ktorym zaczelam robic zdjecia. W Californi, nigdy nie widzialam takich wielkich slimakow.

Po poludniu pojechalam na masowe spotkanie ze znajomymi. Jazda dostarczyla mi wielu wrazen. Zupelnie odzwyczailam sie od pijakow, kolyszacych sie zlowieszczo przy brzegu jezdni i babc, ktore az przebieraja nogami przy przejsciu dla pieszych i tylko kombinuja, jak tu przejsc przez ulice na czerwonym swietle. Pasy jezdni wydawaly mi sie dziwnie waskie. Przez pare kilometrow jechalam bez wlaczonych swiatel (zapomnialam o tym polskim prawie).


- Posted using BlogPress from my iPhone

Wednesday, June 1, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 5- Goraco


Nie moge uwierzyc, ze jest tu gorecej niz w Californi! Moja mama nie ma klimy w aucie, wiec juz po 10 minutach jestem spocona i wkurzona. Zupelnie nie przypominam sobie, jak radzilam sobie w Polsce bez klimatyzacji. Szybko przyzwyczailam sie do dobrego.
W Manufakturze kupilysmy babeczki z truskawkami:

... a w sklepie kolo domu- kapuste kiszona i ogorki malosolne:

Pysznosci! :) Takich ogorkow nie kupie w Californi. Kapuste kiszona mamy, ale nie swieza, z beczki, tylko w sloiku. Nie ma porownania.
Po poludniu spedzilam milo czas z dziadkiem. Opowiadal mi o swojej mlodosci i o wojnie, to zawsze bardzo interesujace, choc czesto dramatyczne historie. Bardzo chcialabym nagrac je na dyktafon i kiedys spisac je w ksiazke, ale zupelnie nie wiem, jak go do tego namowic.
Dzwoni do mnie wielu przyjaciol. Czuje, ze o mnie pamietaja i tesknia.

Tuesday, May 31, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 4- Obijam sie





Pojechalysmy z mama na basen. W naszych seksownych kostiumach kapielowych podnosilysmy cisnienie ratownikom.
Dobrze sie troche poruszac po tylu godzinach lotu.

Monday, May 30, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 3- Nie moge spac


Obudzilam sie o 1 AM, po dwoch godzinach snu, i juz nie moglam spac. Pogrzebalam w sieci, napisalam kilka mejli, czas mi jakos zlecial do rana.
Pojechalam do miasta, zalatwic pare spraw. Lubię te Manufakture:



Zupelnie odzwyczailam sie od palaczy w miejscach publicznych. Sa tu wszedzie.
Wrocilam do domu i reszte dnia spedzilam z tata, ktory dochodzi do siebie po operacji serca. Ciesze sie, ze z dnia na dzien wyglada lepiej. Dzis poszlismy nawet na maly spacer, ktory bylby dluzszy, gdyby nie tnace niemilosiernie komary.

Sunday, May 29, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 2- Jestem na miejscu.

9:30 AM.
Pomimo opóźnienia udało mi się zdążyć na lot do Warszawy. Wyglada na to, ze pilot nadrobil w powietrzu stracony czas.

11:00 AM.
Jestem w Polsce!
Mój przyjaciel wiezie mnie do rodziców. Dobrze ich wreszcie zobaczyć po poltorarocznej rozlace.
Biorę prysznic. Jem obiad. Próbuje nie spać jak najdłużej aż w końcu, o 9:00 PM, poddaje sie i zasypiam, zmęczona 23- godzinna podróżą.



Saturday, May 28, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 1- Lot

7:02 AM.
Jestem na lotnisku w Los Angeles (LAX). O 8:15 lece do Chicago (ORD).
Dużo ludzi. W poniedzialek mamy Dzień Pamięci Narodowej, długi weekend, wiec wszyscy wyjeżdżają na mini wakacje. Myśle, ze jedna pani do obsługi kolejki American Airlines, to zdecydowanie za mało.
Moja walizka waży 41.5 lbs (limit to 50).
Dziwnym zbiegiem okolicznosci mam na bilecie napisane Priority Access. Wchodzę do samolotu razem z pierwsza klasa.




Na pokładzie włączają nam film- "Never Say Never" z Justinem Bieberem. Bez komentarza.

2:50 PM.
Jestem w Chicago (ORD) i zaraz wsiadam do samolotu lecacego do Helsinek (HEL).
Panie sprzatajace łazienki mówią po polsku. Sprzedawczyni w sklepie bezclowym tez.

4:30 PM.
Samolot odlatuje z godzinnym opóźnieniem. Po raz pierwszy podczas lotu "dużym" samolotem jest mi niewygodnie: mało miejsca na nogi a zaglowki ustawione są pod dziwnym katem. Nie mogę spać.
Obok mnie siedzi bardzo miły Fin. Dobrze nam sie rozmawia. Wymieniamy się kontaktami.

- Posted using BlogPress from my iPhone

Wednesday, May 25, 2011

Obca waluta

Poniedziałek.
Rozmowa telefoniczna:
- Dzień dobry, chciałabym zamówić obca walutę, ale nie jestem pewna czy nie jest za późno... Wyjeżdżam w sobotę.
- Alez oczywiście, nie ma problemu! Na pewno otrzyma ja pani przed końcem tygodnia. Ile obcej waluty chciałaby pani zamówić?
- 300 PLN.
- Zrobione. Przedstawiciel pani banku skontaktuje się z panią telefonicznie, gdy obca waluta będzie gotowa do odbioru.

Środa.
Rozmowa telefoniczna:
- Dzień dobry, z tej strony przedstawiciel banku Wells Fargo w Arcadii. Dzwonię panią poinformować, ze obca waluta jest już u nas, gotowa do odbioru.
- Dziękuje bardzo! Przyjdę ja odebrać dziś po południu.


Nieco pózniej.
Rozmowa w banku:
- Dzień dobry, przyszłam odebrać moja obca walutę.
- Oczywiście, już przynosimy. Mamy ja w bardzo specjalnym miejscu.
Dwóch pracownikow banku udaje się na zaplecze.
Facet stojący przy okienku obok mnie przygląda mi się, po czym zadaje pytanie:
- Czy jesteś Polka?
Niewielu osobom udaje sie rozpoznac moja narodowosc jedynie po akcencie. Nigdy tez nie wymienilam nazwy mojej waluty. Zdziwilam się.
- Tak, czemu pytasz?
- Dzień dobry, jak się masz?- odpowiedział po polsku, z silnym amerykańskim akcentem.
- Jesteś Polakiem?- zapytałam uśmiechając się.
- Tak, ale całe życie mieszkam tutaj. Rozumiem i mówię po polsku, ale nie umiem czytać ani pisać w tym języku.

Jakie są szanse, ze spotkam Polaka w Californi, 2 dni przed wylotem do Polski, odbierajac polskie pieniądze w banku? :)




- Posted using BlogPress from my iPhone

Monday, May 23, 2011

Wychodzi na to, ze nie.

Minal marzec i kwiecien, maj tez sie juz prawie konczy. Nie dostalam zadnych informacji z CalPoly.
Po wielu próbach udało mi się wreszcie dodzwonić do Wydziału Architektury. Pani powiedziała mi, ze emaile oraz listy zostały wysłane do osób przyjętych pare dni temu.
A do tych nie przyjętych zostaną wysłane w ciagu następnych kilku tygodni.

Przynajmniej wiem, czego się spodziewać.


- Posted using BlogPress from my iPhone

Sunday, May 22, 2011

Sunday, May 15, 2011

Kaiser Permanente Pasadena Marathon 2011 :)

Pobudka o 4:00 rano.
Rozpoczecie o 5:45.
Ulewny deszcz.
Z gory i pod gore.
3 batony proteinowe i 1 napoj SoyJoy.
26.2 mile (42 km).
2 godziny 40 minut.
Nawet mi medal dali :)

Fotografowalam bardzo wiele maratonow i wyscigow. Po raz pierwszy mialam okazje byc po drugiej stronie aparatu.
Jazda zaczyna sie, gdy jeszcze jest ciemno. Po wysluchaniu hymnu narodowego, setki rowerzystow wyruszaja na rajd po Pasadenie. Pasadena Marathon Bike Tour nie jest wyscigiem- nie mierzy sie czasu, nie ma wygranych lub przegranych.
Ulice sa zablokowane, obstawione przez policjantow na motocyklach. 
5 mil za mna.
O 6 rano swiatla drogowe migaja na czerwono. Pozniej rowerzysci maja zawsze pierwszenstwo, pomimo, iz swiatla moga wskazywac inaczej. Dziwnie tak, jechac pustymi ulicami duzego miasta, przekraczajac skrzyzowania na czerwonym swietle.
10 mil za mna. Zaczynaja mnie bolec posladki.
Pomimo wczesnej godziny mamy kibicow: mieszkancow domow, kolo ktorych przejezdzamy. Siedza sobie na lezakach pod parasolami, klaszcza, gwizdza, wznosza zachecajace okrzyki, i dzwonia krowimi dzwonkami. W kiku miejscach, na trasie, znajduja sie rowniez stoly z kubkami wody, ktore mlodziez podaje przejezdzajacym rowerzystom.
Mija mnie cala masa ludzi na rowerach drogowych. Frustrujace. Moj rower gorski jest duzo ciezszy.
12 mil za mna. Zaczynam lekko wiercic sie na siodelku.
Pada deszcz. Ulewny. Jestem zupelnie mokra. Jest mi cieplo, gdy pedaluje pod gore, ale przy zjezdzie w dol robie sie fioletowa z zimna.
18 mil za mna. Jade, siedzac raz na jednym posladku, raz na drugim. Bol staje sie nie do wytrzymania. Mijam faceta, ktory wierci sie na siodelku, widac ma ten sam problem, co ja.
Mijam fotografow, ukrytych za aparatami. Rozpoznaje paru znajomych. Facet na drabinie wyglada jak moj Maz, ale moge sie mylic.
Po 20 milach zatrzymuje sie na 2 minuty, zeby napic sie wody i odwinac batona proteinowego. Jade dalej.
Okolo 22 mili lapie trzeci wiatr w zagle- jeszcze tylko 4 mile!
Mijamy maratonczykow, ktorzy niedawno zaczeli bieg. Na drodze robi sie tloczno, ale wszyscy sa niezwykle ostrozni i uwazni.
Z "Uprising" (Muse) w sluchawkach iPhone'a, przekraczam linie mety. Widze szwagierke z chlopakiem i Meza, robiacych zdjecia ludziom z medalami. Zsiadam z roweru, pije wode i jem banana, uprzejmie podanego mi przez obsluge maratonu. Ktos wrecza mi medal i gratuluje ukonczenia wyscigu.


Jest 8:25 rano. Maz robi mi zdjecie.

Kaiser Permanente Pasadena Marathon 2011

Jutro maraton. Tym razem nie bede pracowac... bede jechac rowerem. Pobudka o 4 rano, start o 5:45. Trzymajcie kciuki.






Mam tylko nadzieje, ze nie bede na linii mety ostatnia :)

Friday, May 13, 2011

Nudny serial

Ogladam 23 odcinek "Lost". Obok mnie Maz stuka w klawiature laptopa.
- Nudny ten serial- stwierdza.

Okolo 2 w nocy budza mnie jakies krzyki i dramatyczna muzyka. W lozku, obok mnie, gryzac paznokcie z przejecia, Maz oglada 26 odcinek "Lost" na iPhonie.

Tuesday, May 3, 2011

Ostatnie wydarzenia

27-04-2011, sroda- Tuscaloosa AL zostala zniszczona przez tornada.



29-04-2011, piatek- Ksiaze William i Kate Middleton biora slub.


02-05-2011, niedziela- Osama Bin Laden zostal zabity przez US Navy Seals.


Monday, April 25, 2011

Wielkanoc 2011

Adwentysci Dnia Siodmego nie obchodza Swiat Wielkanocnych tak intensywnie, jak czlonkowie Kosciola Katolickiego. Zazwyczaj jest to po prostu dzien odpoczynku i okazja do spotkania z rodzina.

Udalo mi sie dostac wolne w piatek. Czesciowo- musialam jedynie otworzyc dom klienta dla robotnikow, a potem, wieczorem, zamknac. Zrobilismy z Mezem pranie i zakupy na weekend, obejrzelismy pare filmow.
W sobote, jak zwykle, kosciol, potem proba choru, do ktorego zostalam niedawno zwerbowana. Popoludnie spedzilismy w domu (zwykle w soboty odsypiam wszystkie zarwane w tygoniu noce).
W niedziele mielismy zamiar, wraz z rodzina Meza, wybrac sie na wycieczke po okolicznych lasach i pagorkach, ale okazalo sie, ze musze stawic sie na zebraniu Rady Mlodziezy i Mlodych Doroslych w domu naszego pastora. Zebranie bylo planowane juz od dluzszego czasu i wielokrotnie przekladane, tym razem musialo sie odbyc. Maz z rodzicami i siostrami poszedl na wycieczke, ja na zebranie, polaczone, jak zwykle, z lunchem.
Zebranie skonczylo sie okolo 3:30 po poludniu. Maz z siostrami nie odbierali telefonu, domyslalam sie, ze sa jeszcze w dziczy. Postanowilam skorzystac ze swiatecznych promocji, i za jedyne $60.00 udalo mi sie nabyc 3 pary spodni i 6 bluzek w sklepie Sears. Coz za okazja!
Okolo 6 spotkalismy sie w komplecie w domu tesciow, i poszlismy na obiad do Marie Callender's. Takiej dobrej zupy cebulowej jeszcze nie jadlam.
A dzis bylam w pracy.

Tak wlasnie minely mi swieta: niezbyt uroczyscie, ale za to bardzo produktywnie i satysfakcjonujaco.

Friday, April 15, 2011

Kazda kobieta chce czasem byc blondynka

Krem koloryzujacy L'Oreal Platinum Blonde- $13
Wiele razy farbowalam sama wlosy, zawsze z bardzo pozytywnym skutkiem: kolor byl rowny i taki, jakiego sie spodziewalam. Postanowilam, ze i tym razem zrobie to sama.
Po 45 minutach, zmyciu farby i wysuszeniu wlosow okazalo sie, ze kolor jest... zolty. Zlocisty blond. W zestawieniu z moja bladorozowa cera, wygladalo to dosc... tanio. Zupelnie nie tak, jak sobie wymarzylam. ZUPELNIE.
- Wyglada OK- powiedzial Maz zdlawionym glosem, patrzac na mnie wspolczujaco.


Krem koloryzujacy L'Oreal Ash Brown- $9
W srodku nocy pojechalam do sklepu po ciemniejsza farbe, ktora mialam zamiar przykryc upiorna jajecznice na mojej glowie. W domu przetestowalam kolor na malym pasemku wlosow.
Nie zalapalo.
Okolo 1 w nocy zrozumialam, ze bede musiala, okropnie wygladajac, isc rano do pracy.


Zneutralizowanie koloru moich wlosow w salonie- $35
W piatek po poludniu udalo mi sie wreszcie dostac do mojej fryzjerki, ktora neutralizowala kolor moich wlosow dwukrotnie. Chemikalia zawarte w farbie sprawily, ze skora na mojej glowie zaczela piec, potem swedziec, a pozniej zupelnie stracilam w niej czucie.
Po 2 godzinach spedzonych w salonie, wygladalam wreszcie tak, jak sobie wymarzylam.

Szampon neutralizujacy zolcienie- $25

Razem: $82 (+podatek).
Wiedza nabyta z wyzej wymienionych doswiadczen- bezcenna. 
1. Nigdy nie wierzyc w to, co pokazuje pudelko.
2. Nigdy nie farbowac sie na blond samemu. Ciemniejszy kolor ma szanse wyjsc dobrze, jasniejszy- nie.
3. Nigdy nie farbowac wlosow w srodku tygodnia, pozno wieczorem. Jesli zawalimy sprawe, bedziemy musieli isc do pracy z wlosami w kolorze wielkanocnego kurczaka.
4. Aby zostac blondynka, trzeba dzielnie zniesc swedzenie.
5. Mezczyzni i tak nie zauwaza roznicy. "Ten odcien wyglada tak samo"- stwierdzil Maz.