Wednesday, June 1, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 5- Goraco


Nie moge uwierzyc, ze jest tu gorecej niz w Californi! Moja mama nie ma klimy w aucie, wiec juz po 10 minutach jestem spocona i wkurzona. Zupelnie nie przypominam sobie, jak radzilam sobie w Polsce bez klimatyzacji. Szybko przyzwyczailam sie do dobrego.
W Manufakturze kupilysmy babeczki z truskawkami:

... a w sklepie kolo domu- kapuste kiszona i ogorki malosolne:

Pysznosci! :) Takich ogorkow nie kupie w Californi. Kapuste kiszona mamy, ale nie swieza, z beczki, tylko w sloiku. Nie ma porownania.
Po poludniu spedzilam milo czas z dziadkiem. Opowiadal mi o swojej mlodosci i o wojnie, to zawsze bardzo interesujace, choc czesto dramatyczne historie. Bardzo chcialabym nagrac je na dyktafon i kiedys spisac je w ksiazke, ale zupelnie nie wiem, jak go do tego namowic.
Dzwoni do mnie wielu przyjaciol. Czuje, ze o mnie pamietaja i tesknia.

Tuesday, May 31, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 4- Obijam sie





Pojechalysmy z mama na basen. W naszych seksownych kostiumach kapielowych podnosilysmy cisnienie ratownikom.
Dobrze sie troche poruszac po tylu godzinach lotu.

Monday, May 30, 2011

Wycieczka do Polski- Dzien 3- Nie moge spac


Obudzilam sie o 1 AM, po dwoch godzinach snu, i juz nie moglam spac. Pogrzebalam w sieci, napisalam kilka mejli, czas mi jakos zlecial do rana.
Pojechalam do miasta, zalatwic pare spraw. Lubię te Manufakture:



Zupelnie odzwyczailam sie od palaczy w miejscach publicznych. Sa tu wszedzie.
Wrocilam do domu i reszte dnia spedzilam z tata, ktory dochodzi do siebie po operacji serca. Ciesze sie, ze z dnia na dzien wyglada lepiej. Dzis poszlismy nawet na maly spacer, ktory bylby dluzszy, gdyby nie tnace niemilosiernie komary.

Sunday, May 29, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 2- Jestem na miejscu.

9:30 AM.
Pomimo opóźnienia udało mi się zdążyć na lot do Warszawy. Wyglada na to, ze pilot nadrobil w powietrzu stracony czas.

11:00 AM.
Jestem w Polsce!
Mój przyjaciel wiezie mnie do rodziców. Dobrze ich wreszcie zobaczyć po poltorarocznej rozlace.
Biorę prysznic. Jem obiad. Próbuje nie spać jak najdłużej aż w końcu, o 9:00 PM, poddaje sie i zasypiam, zmęczona 23- godzinna podróżą.



Saturday, May 28, 2011

Wycieczka do Polski- Dzień 1- Lot

7:02 AM.
Jestem na lotnisku w Los Angeles (LAX). O 8:15 lece do Chicago (ORD).
Dużo ludzi. W poniedzialek mamy Dzień Pamięci Narodowej, długi weekend, wiec wszyscy wyjeżdżają na mini wakacje. Myśle, ze jedna pani do obsługi kolejki American Airlines, to zdecydowanie za mało.
Moja walizka waży 41.5 lbs (limit to 50).
Dziwnym zbiegiem okolicznosci mam na bilecie napisane Priority Access. Wchodzę do samolotu razem z pierwsza klasa.




Na pokładzie włączają nam film- "Never Say Never" z Justinem Bieberem. Bez komentarza.

2:50 PM.
Jestem w Chicago (ORD) i zaraz wsiadam do samolotu lecacego do Helsinek (HEL).
Panie sprzatajace łazienki mówią po polsku. Sprzedawczyni w sklepie bezclowym tez.

4:30 PM.
Samolot odlatuje z godzinnym opóźnieniem. Po raz pierwszy podczas lotu "dużym" samolotem jest mi niewygodnie: mało miejsca na nogi a zaglowki ustawione są pod dziwnym katem. Nie mogę spać.
Obok mnie siedzi bardzo miły Fin. Dobrze nam sie rozmawia. Wymieniamy się kontaktami.

- Posted using BlogPress from my iPhone

Wednesday, May 25, 2011

Obca waluta

Poniedziałek.
Rozmowa telefoniczna:
- Dzień dobry, chciałabym zamówić obca walutę, ale nie jestem pewna czy nie jest za późno... Wyjeżdżam w sobotę.
- Alez oczywiście, nie ma problemu! Na pewno otrzyma ja pani przed końcem tygodnia. Ile obcej waluty chciałaby pani zamówić?
- 300 PLN.
- Zrobione. Przedstawiciel pani banku skontaktuje się z panią telefonicznie, gdy obca waluta będzie gotowa do odbioru.

Środa.
Rozmowa telefoniczna:
- Dzień dobry, z tej strony przedstawiciel banku Wells Fargo w Arcadii. Dzwonię panią poinformować, ze obca waluta jest już u nas, gotowa do odbioru.
- Dziękuje bardzo! Przyjdę ja odebrać dziś po południu.


Nieco pózniej.
Rozmowa w banku:
- Dzień dobry, przyszłam odebrać moja obca walutę.
- Oczywiście, już przynosimy. Mamy ja w bardzo specjalnym miejscu.
Dwóch pracownikow banku udaje się na zaplecze.
Facet stojący przy okienku obok mnie przygląda mi się, po czym zadaje pytanie:
- Czy jesteś Polka?
Niewielu osobom udaje sie rozpoznac moja narodowosc jedynie po akcencie. Nigdy tez nie wymienilam nazwy mojej waluty. Zdziwilam się.
- Tak, czemu pytasz?
- Dzień dobry, jak się masz?- odpowiedział po polsku, z silnym amerykańskim akcentem.
- Jesteś Polakiem?- zapytałam uśmiechając się.
- Tak, ale całe życie mieszkam tutaj. Rozumiem i mówię po polsku, ale nie umiem czytać ani pisać w tym języku.

Jakie są szanse, ze spotkam Polaka w Californi, 2 dni przed wylotem do Polski, odbierajac polskie pieniądze w banku? :)




- Posted using BlogPress from my iPhone

Monday, May 23, 2011

Wychodzi na to, ze nie.

Minal marzec i kwiecien, maj tez sie juz prawie konczy. Nie dostalam zadnych informacji z CalPoly.
Po wielu próbach udało mi się wreszcie dodzwonić do Wydziału Architektury. Pani powiedziała mi, ze emaile oraz listy zostały wysłane do osób przyjętych pare dni temu.
A do tych nie przyjętych zostaną wysłane w ciagu następnych kilku tygodni.

Przynajmniej wiem, czego się spodziewać.


- Posted using BlogPress from my iPhone

Sunday, May 22, 2011

Sunday, May 15, 2011

Kaiser Permanente Pasadena Marathon 2011 :)

Pobudka o 4:00 rano.
Rozpoczecie o 5:45.
Ulewny deszcz.
Z gory i pod gore.
3 batony proteinowe i 1 napoj SoyJoy.
26.2 mile (42 km).
2 godziny 40 minut.
Nawet mi medal dali :)

Fotografowalam bardzo wiele maratonow i wyscigow. Po raz pierwszy mialam okazje byc po drugiej stronie aparatu.
Jazda zaczyna sie, gdy jeszcze jest ciemno. Po wysluchaniu hymnu narodowego, setki rowerzystow wyruszaja na rajd po Pasadenie. Pasadena Marathon Bike Tour nie jest wyscigiem- nie mierzy sie czasu, nie ma wygranych lub przegranych.
Ulice sa zablokowane, obstawione przez policjantow na motocyklach. 
5 mil za mna.
O 6 rano swiatla drogowe migaja na czerwono. Pozniej rowerzysci maja zawsze pierwszenstwo, pomimo, iz swiatla moga wskazywac inaczej. Dziwnie tak, jechac pustymi ulicami duzego miasta, przekraczajac skrzyzowania na czerwonym swietle.
10 mil za mna. Zaczynaja mnie bolec posladki.
Pomimo wczesnej godziny mamy kibicow: mieszkancow domow, kolo ktorych przejezdzamy. Siedza sobie na lezakach pod parasolami, klaszcza, gwizdza, wznosza zachecajace okrzyki, i dzwonia krowimi dzwonkami. W kiku miejscach, na trasie, znajduja sie rowniez stoly z kubkami wody, ktore mlodziez podaje przejezdzajacym rowerzystom.
Mija mnie cala masa ludzi na rowerach drogowych. Frustrujace. Moj rower gorski jest duzo ciezszy.
12 mil za mna. Zaczynam lekko wiercic sie na siodelku.
Pada deszcz. Ulewny. Jestem zupelnie mokra. Jest mi cieplo, gdy pedaluje pod gore, ale przy zjezdzie w dol robie sie fioletowa z zimna.
18 mil za mna. Jade, siedzac raz na jednym posladku, raz na drugim. Bol staje sie nie do wytrzymania. Mijam faceta, ktory wierci sie na siodelku, widac ma ten sam problem, co ja.
Mijam fotografow, ukrytych za aparatami. Rozpoznaje paru znajomych. Facet na drabinie wyglada jak moj Maz, ale moge sie mylic.
Po 20 milach zatrzymuje sie na 2 minuty, zeby napic sie wody i odwinac batona proteinowego. Jade dalej.
Okolo 22 mili lapie trzeci wiatr w zagle- jeszcze tylko 4 mile!
Mijamy maratonczykow, ktorzy niedawno zaczeli bieg. Na drodze robi sie tloczno, ale wszyscy sa niezwykle ostrozni i uwazni.
Z "Uprising" (Muse) w sluchawkach iPhone'a, przekraczam linie mety. Widze szwagierke z chlopakiem i Meza, robiacych zdjecia ludziom z medalami. Zsiadam z roweru, pije wode i jem banana, uprzejmie podanego mi przez obsluge maratonu. Ktos wrecza mi medal i gratuluje ukonczenia wyscigu.


Jest 8:25 rano. Maz robi mi zdjecie.

Kaiser Permanente Pasadena Marathon 2011

Jutro maraton. Tym razem nie bede pracowac... bede jechac rowerem. Pobudka o 4 rano, start o 5:45. Trzymajcie kciuki.






Mam tylko nadzieje, ze nie bede na linii mety ostatnia :)

Friday, May 13, 2011

Nudny serial

Ogladam 23 odcinek "Lost". Obok mnie Maz stuka w klawiature laptopa.
- Nudny ten serial- stwierdza.

Okolo 2 w nocy budza mnie jakies krzyki i dramatyczna muzyka. W lozku, obok mnie, gryzac paznokcie z przejecia, Maz oglada 26 odcinek "Lost" na iPhonie.

Tuesday, May 3, 2011

Ostatnie wydarzenia

27-04-2011, sroda- Tuscaloosa AL zostala zniszczona przez tornada.



29-04-2011, piatek- Ksiaze William i Kate Middleton biora slub.


02-05-2011, niedziela- Osama Bin Laden zostal zabity przez US Navy Seals.


Monday, April 25, 2011

Wielkanoc 2011

Adwentysci Dnia Siodmego nie obchodza Swiat Wielkanocnych tak intensywnie, jak czlonkowie Kosciola Katolickiego. Zazwyczaj jest to po prostu dzien odpoczynku i okazja do spotkania z rodzina.

Udalo mi sie dostac wolne w piatek. Czesciowo- musialam jedynie otworzyc dom klienta dla robotnikow, a potem, wieczorem, zamknac. Zrobilismy z Mezem pranie i zakupy na weekend, obejrzelismy pare filmow.
W sobote, jak zwykle, kosciol, potem proba choru, do ktorego zostalam niedawno zwerbowana. Popoludnie spedzilismy w domu (zwykle w soboty odsypiam wszystkie zarwane w tygoniu noce).
W niedziele mielismy zamiar, wraz z rodzina Meza, wybrac sie na wycieczke po okolicznych lasach i pagorkach, ale okazalo sie, ze musze stawic sie na zebraniu Rady Mlodziezy i Mlodych Doroslych w domu naszego pastora. Zebranie bylo planowane juz od dluzszego czasu i wielokrotnie przekladane, tym razem musialo sie odbyc. Maz z rodzicami i siostrami poszedl na wycieczke, ja na zebranie, polaczone, jak zwykle, z lunchem.
Zebranie skonczylo sie okolo 3:30 po poludniu. Maz z siostrami nie odbierali telefonu, domyslalam sie, ze sa jeszcze w dziczy. Postanowilam skorzystac ze swiatecznych promocji, i za jedyne $60.00 udalo mi sie nabyc 3 pary spodni i 6 bluzek w sklepie Sears. Coz za okazja!
Okolo 6 spotkalismy sie w komplecie w domu tesciow, i poszlismy na obiad do Marie Callender's. Takiej dobrej zupy cebulowej jeszcze nie jadlam.
A dzis bylam w pracy.

Tak wlasnie minely mi swieta: niezbyt uroczyscie, ale za to bardzo produktywnie i satysfakcjonujaco.

Friday, April 15, 2011

Kazda kobieta chce czasem byc blondynka

Krem koloryzujacy L'Oreal Platinum Blonde- $13
Wiele razy farbowalam sama wlosy, zawsze z bardzo pozytywnym skutkiem: kolor byl rowny i taki, jakiego sie spodziewalam. Postanowilam, ze i tym razem zrobie to sama.
Po 45 minutach, zmyciu farby i wysuszeniu wlosow okazalo sie, ze kolor jest... zolty. Zlocisty blond. W zestawieniu z moja bladorozowa cera, wygladalo to dosc... tanio. Zupelnie nie tak, jak sobie wymarzylam. ZUPELNIE.
- Wyglada OK- powiedzial Maz zdlawionym glosem, patrzac na mnie wspolczujaco.


Krem koloryzujacy L'Oreal Ash Brown- $9
W srodku nocy pojechalam do sklepu po ciemniejsza farbe, ktora mialam zamiar przykryc upiorna jajecznice na mojej glowie. W domu przetestowalam kolor na malym pasemku wlosow.
Nie zalapalo.
Okolo 1 w nocy zrozumialam, ze bede musiala, okropnie wygladajac, isc rano do pracy.


Zneutralizowanie koloru moich wlosow w salonie- $35
W piatek po poludniu udalo mi sie wreszcie dostac do mojej fryzjerki, ktora neutralizowala kolor moich wlosow dwukrotnie. Chemikalia zawarte w farbie sprawily, ze skora na mojej glowie zaczela piec, potem swedziec, a pozniej zupelnie stracilam w niej czucie.
Po 2 godzinach spedzonych w salonie, wygladalam wreszcie tak, jak sobie wymarzylam.

Szampon neutralizujacy zolcienie- $25

Razem: $82 (+podatek).
Wiedza nabyta z wyzej wymienionych doswiadczen- bezcenna. 
1. Nigdy nie wierzyc w to, co pokazuje pudelko.
2. Nigdy nie farbowac sie na blond samemu. Ciemniejszy kolor ma szanse wyjsc dobrze, jasniejszy- nie.
3. Nigdy nie farbowac wlosow w srodku tygodnia, pozno wieczorem. Jesli zawalimy sprawe, bedziemy musieli isc do pracy z wlosami w kolorze wielkanocnego kurczaka.
4. Aby zostac blondynka, trzeba dzielnie zniesc swedzenie.
5. Mezczyzni i tak nie zauwaza roznicy. "Ten odcien wyglada tak samo"- stwierdzil Maz.

Wednesday, April 13, 2011

Zagadka

Kto odwiedza nas w nocy?






Rozmiar śladu: ~6 cm.

:)

- Posted using BlogPress from my iPhone

Tuesday, April 12, 2011

Co jedza Adwentysci Dnia Siodmego- notka na zamowienie

Adwentysci Dnia Siodmego wyznaja zasade Sola Scriptura- wierzymy w to, co jest napisane w Biblii, zasady wyznania mozna poprzec jedynie Pismem Swietym.

Wierzymy, ze czlowieka stworzyl Bog:
"Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę," Ksiega Psalmow 139:13-14 

Bog, stworzywszy czlowieka, umiescil go w ogrodzie Eden, aby go uprawial i dogladal, wsrod zwierzat i ptakow, nad ktorymi mial panowac:
"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona. I stało się tak. " Ksiega Rodzaju 1:27-30
Biblia uczy nas, ze zalecana przez Boga dla czlowieka dieta, jest dieta wegetarianska. Potwierdza to budowa naszych zebow i ukladu pokarmowego: mamy slabo wyksztalcone kly, ale za to duze zeby trzonowe, oraz dlugie jelita, charakterystyczne dla roslinozercow.

Wraz z pojawieniem sie grzechu, zmienily sie warunki zycia czlowieka. 
"Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" Ksiega Rodzaju 3:17-19
Dogladanie ogrodu Eden nie bylo juz tak latwe, jak na poczatku. Od tamtej pory czlowiek musi ciezko pracowac, aby mogl jesc.

Lata pozniej,
"Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem." Ksiega Rodzaju 6:5-7
Bog postanowil zeslac powodz na ziemie i zgladzic wszystkic ludzi. Jedynie Noe byl czlowiekiem, ktory zyl zgodnie z Boskimi przykazaniami. i jego wlasnie Bog postanowil uratowac w arce.

Po 150 dniach wody powodzi opadly i oczom ludzi ukazal sie lad. Oczywiscie wszelkie rosliny zostaly zniszczone przez powodz, zatem Bog pozwolil ludziom na jedzenie miesa:

"Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia." Ksiega Rodzaju 9:3-4 

Po wyjsciu narodu wybranego z Egiptu, Bog (za posrednictwem Mojzesza i Aarona) daje ludziom dokladne wskazowki dotyczace diety:

"(1) Następnie Pan powiedział do Mojżesza i Aarona: (2) Tak mówcie do Izraelitów: Oto zwierzęta, które będziecie jeść spośród wszystkich zwierząt, które są na ziemi: (3) Będziecie jedli każde zwierzę czworonożne, które ma rozdzielone kopyta, to jest racice, i które przeżuwa. (4) Ale [następujących zwierząt], mających rozdzielone kopyto i przeżuwających nie będziecie jedli: wielbłąd, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; (5) świstak, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; (6) zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; (7) wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa - będzie dla was nieczysty. (8) Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich padliny - są one dla was nieczyste. (9) Będziecie jedli następujące istoty wodne: wszystkie istoty wodne, w morzach i rzekach, które mają płetwy i łuski, będziecie jedli. (10) Ale każda istota wodna, która nie ma płetw albo łusek w morzach i rzekach spośród wszystkiego, co się roi w wodzie, i spośród wszystkich zwierząt wodnych, będzie dla was obrzydliwością. (11) Będą one dla was obrzydliwością, nie jedzcie ich mięsa i brzydźcie się ich padliną. (12) Wszystkie istoty wodne, które nie mają płetw albo łusek, będą dla was obrzydliwością. (13) Spośród ptaków będziecie mieli w obrzydzeniu i nie będziecie ich jedli, bo są obrzydliwością, następujące: orzeł, sęp czarny, orzeł morski, (14) wszelkie gatunki kani i sokołów, (15) wszelkie gatunki kruków, (16) struś, sowa, mewa, wszelkie gatunki jastrzębi, (17) puszczyk, kormoran, ibis, (18) łabędź, pelikan, ścierwik, (19) bocian, wszelkie gatunki czapli, dudek i nietoperz. (20) Wszelkie latające czworonożne owady będą dla was obrzydliwością. (21) Ale będziecie jeść spośród czworonożnych latających owadów tylko te, których [tylne] kończyny wystają ponad nogami [przednimi], aby [mogły] skakać na nich po ziemi. (22) Następujące spośród nich możecie jeść: wszelkie gatunki szarańczy, wszelkie gatunki soleam, wszelkie gatunki chargol i wszelkie gatunki chagab. (23) Wszystkie inne gatunki latających owadów czworonożnych będą dla was obrzydliwością. (24) Następujące zwierzęta czynią człowieka nieczystym. Każdy, kto dotknie się ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. (25) Każdy, kto będzie nosić ich padlinę, wypierze ubranie i pozostanie nieczysty aż do wieczora. (26) Każde zwierzę, które ma kopyta, ale nie rozdzielone, i nie przeżuwa, będzie nieczyste dla was. Każdy, kto się go dotknie, będzie nieczysty. (27) Każde zwierzę czworonożne, które chodzi opierając się na stopach, będzie nieczyste dla was. Każdy, kto dotknie się jego padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. (28) Każdy, kto będzie nosić ich padlinę, wypierze ubranie i pozostanie nieczysty aż do wieczora. To są rzeczy nieczyste dla was! (29) Spośród małych zwierząt, które poruszają się na ziemi, następujące są nieczyste: kret, mysz i wszelkie gatunki jaszczurek, (30) gekko, żółw, salamandra, skolopendra i kameleon. (31) Te są nieczyste dla was spośród małych zwierząt, które poruszają się na ziemi. Każdy, kto dotknie się ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. (32) Jeżeli które z tych zwierząt nieżywe upadnie na coś, to ta rzecz będzie nieczysta, niezależnie od tego, czy to będzie naczynie drewniane, czy ubranie, czy skóra, czy worek, czy jakiekolwiek narzędzie pracy. Obmyją je wodą i pozostanie nieczyste aż do wieczora, potem będzie czyste. (33) Jeżeli któreś z tych zwierząt wpadnie do naczynia glinianego, to wszystko, co jest wewnątrz naczynia, będzie nieczyste, a naczynie rozbijecie. (34) Każdy pokarm, który się spożywa, do którego się dostanie woda z tego naczynia będzie nieczysty. Każdy napój, który bywa używany do picia w jakimkolwiek naczyniu, będzie nieczysty. (35) Na cokolwiek upadnie takie zwierzę nieżywe, będzie nieczyste: piecyk albo pierkarnik ma być zniszczony. One są nieczyste i będą nieczyste dla was. (36) Tylko źródła i cysterny, to jest zbiorniki wody, pozostają czyste, ale ten, kto dotknie się w nich padliny, będzie nieczysty. (37) Jeżeli taka padlina upadnie na ziarno przeznaczone do siewu, to ziarno pozostanie czyste, (38) ale jeżeli ziarno jest mokre i taka padlina upadnie na nie, to jest ono dla was nieczyste. (39) Jeżeli zdechnie jedno ze zwierząt, które wam służą za pokarm, i ktoś dotknie się tej padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. (40) Jeżeli kto zje coś z takiej padliny, to wypierze ubranie i będzie nieczysty aż do wieczora. Także i ten, kto nosi taką padlinę, wypierze ubranie i będzie nieczysty aż do wieczora. (41) Wszelkie małe zwierzęta, które pełzają po ziemi, są obrzydliwością - nie wolno ich jeść! (42) Cokolwiek pełza na brzuchu, cokolwiek chodzi na czterech nogach i cokolwiek ma wiele nóg spośród małych zwierząt pełzających po ziemi, nie będzie przez was jedzone, bo to jest obrzydliwość. (43) Nie plugawcie siebie samych przez jedzenie wszelkich małych zwierząt pełzających, nie zanieczyszczajcie się przez nie, przez to stalibyście się nieczystymi. (44) Ponieważ Ja jestem Pan, Bóg wasz - uświęćcie się! Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty! Nie będziecie się plugawić małymi zwierzętami, które pełzają po ziemi. (45) Bo Ja jestem Pan, który wyprowadził was z ziemi egipskiej, abym był waszym Bogiem. Bądźcie więc świętymi, bo Ja jestem święty! (46) To jest prawo dotyczące zwierząt, ptaków i wszelkich istot żyjących, które poruszają się w wodzie, i wszelkich stworzeń pełzających po ziemi, (47) abyście rozróżniali między tym, co nieczyste, a tym, co czyste, między zwierzętami jadalnymi a tymi, których jeść nie wolno" Ksiega Kaplanska 11
W skrocie- wolowina, drob, wiekszosc ryb jest ok. Wieprzowina, krewetki, malze, krolik/zajac nie nadaja sie do spozycia.

Wierzymy, ze cialo ludzkie jest darem od Boga oraz siedziba Ducha Swietego, i jako takiemu nalezy mu sie szacunek i dobre traktowanie:
"Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele" 1 List do Koryntian 6:19-20
"A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej." List do Rzymian 12:1 
"Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" 1 List do Koryntian 6:31
O cialo nalezy dbac, nie tylko przez spozywanie odpowiednich rzeczy, ale tez przez umiarkowanie w jedzeniu i piciu. Cwiczenia fizyczne sa rowniez wskazane.

Sunday, April 10, 2011

Monday, April 4, 2011

Jak poznalam Michaela

Pierwszy raz przyjechalam do Stanow na program Work & Travel do Alabamy. Wyjechalam dosc pozno, bo pod koniec czerwca, ale bardziej zalezalo mi na zaliczonych egzaminach (a te konczyly sie wlasnie pod koniec czerwca), niz na jakims konkretnym stanie czy pracy. To byla zreszta moja pierwsza praca w zyciu, nie wiedzialam, czego sie spodziewac.
Przywitaly mnie temperatury przekraczajace 35 stopni, huragany, jakich w zyciu nie widzialam i- ludzie innych ras! Wikipedia podaje, ze odsetek Afroamerykanow w Alabamie wynosi 26.2%. Ja mialam wrazenie, ze to przynajmniej 70%, ale pewnie kazdy Europejczyk, ktory wychowal sie otoczony ludzmi o tym samym kolorze skory, mialby takie odczucia.
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazalo sie, ze ludzie, w tych ogromnych upalach, zyja, pracuja, i to nawet na zewnatrz, nie w budynkach. Kilka dni pozniej dowiedzialam sie, ze bede jedna z tych szczesliwcow, ktorzy beda spedzali 12 godzin w sloncu, obslugujac kolejki gorskie i karuzele. Nielatwo bylo sie przyzwyczaic. Moje stopy pokryly sie bablami juz pierwszego dnia.
Nie od razu poznalam mojego managera, dopiero po jakims miesiacu, czy dwoch, kiedy awansowalam na pozycje supervisor. Wtedy wlasnie zaczelismy razem pracowac i widywac sie duzo czesciej. Szybko okazalo sie, ze bardzo wiele nas laczy (oboje interesujemy sie sztuka i muzyka, oboje gramy na instrumentach). Staralismy sie na poczatku ukrywac z naszymi uczuciami przed zwierzchnikami- zwiazki managerow z podwladnymi sa surowo zabraniane i czesto karane zwolnieniami. Okazalo sie jednak, ze glowny manager parku, przyjaciel Michaela, jakos przymknal na to wszystko oko...
Po programie W&T wrocilam do Polski, skonczylam studia. W lecie 2006 wrocilam do Alabamy. Pobralismy sie we wrzesniu.

Friday, April 1, 2011

Jade do domu

2 dni minęły i już zrobiło się 30 stopni... Raz jeszcze autostrada, tym razem w słońcu:




3 mile od domu:








2 mile od domu:




A tu już bardzo blisko domu, na zdjęciach ulice Sierra Madre:




















Miłego weekendu!


- Posted using BlogPress from my iPhone